<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0"><channel><title>Polska Liga Koszyk&#xF3;wki - Kana&#x142; RSS</title><link>https://plk.pzkosz.pl/</link><description>Wiadomo&#x15B;ci z serwisu PLK.pl</description><language>pl</language><copyright>Polska Liga Koszyk&#xF3;wki</copyright><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67895/trzecia-kwarta-byla-piorunujaca--przede-wszystkim-w-defensywie.html</guid><title><![CDATA[Trzecia kwarta była piorunująca, przede wszystkim w defensywie]]></title><description><![CDATA[<p>GKS Tychy rozbił WKK Active Hotel Wrocław 90:65, zatrzymując ofensywnie usposobionych gości na zaledwie 65 punktach. Trener Tomasz Jagiełka chwalił swoich zawodników za znakomitą obronę i zespołową grę, podkreślając, że zwycięstwo może być początkiem udanej serii tyszan.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakub Osiński, zawodnik WKK Active Hotel Wrocław:</strong> Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Tychów za wygraną i dobry mecz. Ciężko coś powiedzieć, bo gdzieś tam w obronie przez cały czas byliśmy o jeden krok spóźnieni. Drużyna z Tychów wygrywała piłki 50 na 50. Brakowało nam tej energii, którą zawsze mamy. Nie trafialiśmy prostych, otwartych rzutów. Niektóre rzuty nawet za bardzo forsowaliśmy i przez to przegraliśmy mecz.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Ronald Derks, trener WKK Active Hotel Wrocław: </strong>To był dla nas bardzo trudny mecz. Przede wszystkim gratulacje dla GKS Tychy. Rywal był od nas lepszy w każdym aspekcie gry. Tyszanie byli bardziej agresywni, podejmowali właściwe decyzje i zmuszali nas do rotacji, których nie chcieliśmy wykonywać. Mam wrażenie, że ani przez moment nie złapaliśmy swojego rytmu. Nie graliśmy tak, jak potrafimy. Praktycznie nie zdobywaliśmy punktów z szybkiego ataku, mieliśmy bardzo mało asyst. Musimy znaleźć sposób, żeby niezależnie od okoliczności pozostawać sobą i grać swoją koszykówkę. Oczywiście wiemy, że ta liga jest bardzo wymagająca. Będziemy wygrywać niektóre mecze, inne przegrywać. Nie ma tutaj łatwych spotkań. Jestem jednak przekonany, że znajdziemy sposób, żeby wrócić na właściwe tory już w przyszłym tygodniu, w meczu z Bytomiem. W ostatnich tygodniach pokazaliśmy, na co nas stać, i to nie znika nagle po jednym spotkaniu. Musimy trzymać głowy wysoko, wyciągnąć wnioski z dzisiejszych błędów i odzyskać naszą energię.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mateusz Dziemba, zawodnik GKS-u Tychy: </strong>Myślę, że był to bardzo podobny mecz do tego z Notecią, gdzie również potrzebowaliśmy 20 minut, żeby się rozkręcić. Druga połowa była już rozgrywana pod nasze dyktando. Wynikało to przede wszystkim z dobrej defensywy, która pozwalała nam zdobywać łatwe punkty z szybkiego ataku. Dzięki temu złapaliśmy też większy luz w ataku pozycyjnym. Myślę, że nie pozostawiliśmy gościom zbyt wielu złudzeń. To przełamanie, na które czekaliśmy, jest bardzo ważne. Myślę, że jeśli będziemy wygrywać takie mecze jak ten z Wrocławiem, możemy naprawdę piąć się w górę tabeli, ponieważ ten trudniejszy terminarz z czołowymi zespołami mamy już za sobą. Teraz musimy podtrzymywać zwycięską passę. Każdemu będzie się grało zdecydowanie swobodniej, bo kiedy raz się wygrywa, a raz przegrywa, forma może być bardzo zachwiana. Wszyscy dzisiaj zagrali, każdy dołożył coś od siebie. Trener zawsze stawia na zespół, a nie na indywidualności, więc myślę, że to może nam naprawdę dużo dać. Ostatnio nasz atak był trochę przygaszony, zdobywaliśmy około 70 punktów. Myślę, że jeśli każdy się włączy, da coś od siebie i będziemy grać zespołowo, to wszyscy będą skuteczniejsi, a drużyna będzie wygrywać.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy:</strong> Zacznę przede wszystkim od podziękowań dla naszych kibiców, którzy mimo tej nietypowej pory przyszli nas wspierać i pomogli nam odnieść zwycięstwo. Dziękuję WKK za wymagający mecz, przede wszystkim w pierwszej połowie. Wiedzieliśmy, że jest to zespół bardzo ofensywny i musimy ich zatrzymać w defensywie, szczególnie w pojedynkach jeden na jeden. Świetnie wykonaliśmy to zadanie, dlatego brawa dla mojego zespołu za całe spotkanie, a przede wszystkim za drugą połowę. Trochę źle weszliśmy w mecz, rozpoczynając od 0:8, co na pewno podcięło nam skrzydła. Byłem jednak spokojny, ponieważ czułem, że spotkanie układa się po naszej myśli. Trochę pecha pod koniec drugiej kwarty spowodowało, że ponownie daliśmy WKK nadzieję. Jednak trzecia kwarta była piorunująca, przede wszystkim w defensywie. Zatrzymaliśmy Zagórskiego w drugiej połowie, który napsuł nam trochę krwi w pierwszych dwóch kwartach. Kuba Patoka, będący jedną z głównych postaci WKK, również został ograniczony. Myślę, że dzisiaj bardzo trudno było przebić się przez naszą obronę, o czym świadczy zaledwie 65 punktów zdobytych przez rywali. Bardzo się cieszę z tego, co powiedział Mateusz, że wszyscy zagraliśmy zespołowo. Obyśmy podtrzymali to w kolejnych spotkaniach i spróbowali rozpocząć serię zwycięstw. To na pewno doda nam energii i większej pewności siebie.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67895/100x70/27903.jpg" width="100" height="69"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67895/trzecia-kwarta-byla-piorunujaca--przede-wszystkim-w-defensywie.html</link><pubDate>Sun, 01 Nov 2026 19:00:47 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67894/nie-mozemy-zlapac-odpowiedniego-rytmu.html</guid><title><![CDATA[Nie możemy złapać odpowiedniego rytmu]]></title><description><![CDATA[<p>KSK Qemetica Noteć Inowrocław przegrała na wyjeździe z Enea Basket Poznań 75:83. Jakub Kobel nie ukrywał rozczarowania kolejną porażką, wskazując na problemy ze zbiórką i brak regularności. Koszykarz podkreślił, że jego zespół chce walczyć o coś więcej, ale musi wreszcie ustabilizować formę, by zbliżyć się do czołówki tabeli.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakub Kobel, zawodnik KSK Qemetica Noteci Inowrocław: </strong>Gratulacje dla drużyny z Poznania. Wiedzieliśmy, że w każdym meczu stawiają ciężkie warunki i grają tutaj bardzo agresywnie. Nie odpowiedzieliśmy na tę agresywność. Nawet &bdquo;troszeczkę&rdquo; byłoby tutaj zbyt łagodnym określeniem, ponieważ zostaliśmy zdominowani na zbiórce. Cały tydzień powtarzaliśmy, że będzie to bardzo ciężki mecz i właśnie od tego elementu będzie zależał wynik spotkania. Przegraliśmy zbiórkę na atakowanej tablicy 7:23, a ostateczna różnica wyniosła osiem punktów. Ciężko powiedzieć cokolwiek więcej. Mieliśmy mniej strat, ale również mniej asyst. To bardzo ciężki teren. Liczyliśmy, że w końcu uda nam się przełamać, zbliżyć do czołówki i miejsc w play-off, ale cały czas nie możemy złapać odpowiedniego rytmu. Raz wygrywamy, raz przegrywamy. Musimy to przełamać na treningach i pokazać, że nam zależy. Każdy z nas chce grać o coś więcej. Dziękuję naszym kibicom, którzy jeżdżą za nami wszędzie. Ponownie byliście z nami i nas wspieraliście. Myślę, że zaangażowania nam nie brakowało, ale musi ono iść w parze z mądrością. Musimy być skoncentrowani przez pełne 40 minut i wykonywać każdy element zgodnie z założeniami.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Krzysztof Szubarga, trener  KSK Qemetica Noteci Inowrocław:</strong> Gratulacje dla drużyny z Poznania za zwycięstwo. Myślę, że niczym tak naprawdę nie zostaliśmy dzisiaj zaskoczeni. Wiedzieliśmy, że Poznań gra bardzo agresywnie w obronie i mocno atakuje ofensywną zbiórkę. Rozmawialiśmy o tym, ale niestety nie przełożyło się to na naszą postawę. Zbiórka nas dzisiaj zabiła. Rywale mieli 18 zbiórek w ataku, a w całym meczu wygrali ten element 47:23. Mimo to Poznań zdobył tylko nieco ponad 80 punktów. Nasza zbiórka była bardzo słaba. Trudno nawet powiedzieć, czy jest to element do poprawienia, ponieważ uważam, że aby zebrać piłkę w obronie, trzeba dać z siebie maksimum. Nie może być chwilowego zagapienia czy utraty koncentracji. Musimy o tym porozmawiać. Nie może być tak, że zawodnicy spędzają na boisku dużo minut, a kończą spotkanie bez żadnej zbiórki. To pokazuje, jak agresywni jesteśmy w walce na defensywnej tablicy. Wiemy, nad czym musimy pracować i na czym się skupić. W następnym spotkaniu na pewno będziemy lepiej przygotowani na takie sytuacje. Dzisiaj w Poznaniu czuliśmy się niemal jak u siebie. Bardzo dziękuję naszym kibicom za wsparcie. Mecz nie układał się po naszej myśli, ale byliście z nami do samego końca.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Edmunds Valeiko, trener Enea Basket Poznań:</strong> Gratulacje dla wszystkich, którzy przyczynili się do tego zwycięstwa. Oczywiście nasz szósty zawodnik, czyli kibice, jak zawsze spisał się znakomicie. Doping był głośny i na bardzo wysokim poziomie. Dziękuję również kibicom z Inowrocławia, którzy stworzyli bardzo dobrą atmosferę. Tak właśnie powinna wyglądać atmosfera na koszykówce. Jeżeli chodzi o mecz, przez 35 minut kontrolowaliśmy sytuację. Wygrywaliśmy walkę na zbiórkach, ale te ostatnie pięć minut... Nie mam słów. To kolejne spotkanie, w którym przytrafia nam się taki pięciominutowy fragment. Nie chcę już takich lekcji. Mamy teraz dwa dni wolnego, ale na pewno wrócimy do tych ostatnich pięciu czy sześciu minut, obejrzymy je i przeanalizujemy. Musimy zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. To nie pierwszy raz i nie możemy sobie pozwalać na takie przestoje. Jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa i atmosfery, jaka towarzyszyła dzisiejszemu spotkaniu, ale końcówka wymaga analizy.</p><p style="text-align: justify;">Jeszcze nie analizowałem zespołu z Leszna. Mogę natomiast powiedzieć, że jeśli gramy w takim stylu, jaki prezentowaliśmy w przygotowaniach i w dzisiejszym meczu, to właśnie jest nasza koszykówka. Będziemy wprowadzać pewne korekty i dopracowywać szczegóły. To będzie na pewno dobry mecz. Pamiętajmy jednak, że koszykówka to gra pięciu na pięciu, a nie pojedynki indywidualne. Będzie to dla nas bardzo dobry sprawdzian na tle najlepszych.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Somto Dimanochie, zawodnik Enea Basket Poznań: </strong>Przez 35 minut graliśmy dobry mecz, ale w końcówce straciliśmy koncentrację i spokój. Nie podejmowaliśmy odpowiednich decyzji w ważnych momentach. Musimy pracować nad tym codziennie na treningach, utrzymywać tę samą energię i opanowanie oraz wiedzieć, jak kontrolować przebieg meczu zarówno w ataku, jak i w obronie. Mimo wszystko to bardzo ważne zwycięstwo. Potrzebowaliśmy kolejnej wygranej, szczególnie przed własnymi kibicami.</p><p style="text-align: justify;">Czuję się dobrze. Rozmawiałem z trenerem i mieliśmy określony plan. Uzgodniliśmy go wspólnie. Kiedy nie mogłem grać, trener to rozumiał. Teraz jestem gotowy do gry i codziennej pracy.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67894/100x70/27900.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67894/nie-mozemy-zlapac-odpowiedniego-rytmu.html</link><pubDate>Sun, 01 Nov 2026 18:49:35 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67893/wole-wygrac-jednym-punktem-brzydko--niz-ladnie-przegrac.html</guid><title><![CDATA[Wolę wygrać jednym punktem brzydko, niż ładnie przegrać]]></title><description><![CDATA[<p>Weegree AZS Politechnika Opolska po raz kolejny była blisko zwycięstwa, ale ostatecznie uległa Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg 84:90. Trener Paweł Turkiewicz docenił zaangażowanie swoich zawodników, jednocześnie wskazując na proste błędy, które kosztują zespół kolejne porażki. Szkoleniowiec przyznał również, że drużyna potrzebuje czasu, choć nie ma pewności, czy będzie go wystarczająco dużo.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Dominik Rutkowski, zawodnik Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg:</strong> Bardzo mi miło, że miałem takie gorące powitanie tutaj po tylu latach spędzonych w Opolu. Zawsze miło wracać do Opola i grać, mimo że jestem już w innej drużynie. Co do meczu, zaczęliśmy dobrze. Byliśmy skupieni, ale potem przyszedł moment rozluźnienia i gospodarze nas dogonili. Tylko nasze błędy powodowały, że nie mogliśmy odskoczyć. Kiedy budowaliśmy już bezpieczną przewagę, pojawiał się kolejny błąd i rywale znowu nas doganiali. Odskakiwaliśmy, oni wracali i tak w kółko, aż w czwartej kwarcie udało nam się zbudować bezpieczny, dziesięciopunktowy dystans i dowieźć zwycięstwo do końca meczu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Frank, trener Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg:</strong> Na pewno gratuluję zespołowi z Opola. Wiedzieliśmy, że będzie to ciężki mecz, bo trener Turkiewicz stosuje kombinowaną obronę i przygotowywaliśmy się na to. Po prostu trochę nerwowości i może nie tyle brak koncentracji, ile pewne przypadkowe sytuacje spowodowały, że rywale zdobywali łatwe punkty z kontrataku. Zamiast kontrolować spotkanie, musieliśmy do końca drżeć o rezultat. Dużo elementów, które przygotowaliśmy, bardzo fajnie wyszło. Każdy kolejny mecz i takie wyzwanie powodują, że zawodnicy muszą się rozwijać i czytać grę. Na tym się koncentrujemy i to na pewno pomoże nam w przyszłości. Najważniejsze jednak, że odnieśliśmy zwycięstwo. Bardzo tego chcieliśmy, mieliśmy dobrą energię i wydaje mi się, że to jest najważniejsze. Uważam, że zasłużyliśmy na zwycięstwo i bardzo gratuluję moim chłopakom.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Djorkaeff Campbell, zawodnik Weegree AZS Politechniki Opolskiej:</strong> To był trudny mecz na naszym parkiecie. Oddaliśmy rywalom zbyt wiele łatwych punktów, szczególnie w szybkim ataku. Obrona przeciwko kontratakom jest dla nas problemem przez cały sezon. Musimy grać mądrzej. Uważam, że to ostatni element, który musimy poprawić, obok obrony, zbiórek i powrotu do defensywy. Myślę, że kiedy uda nam się to uporządkować, będziemy w stanie odmienić losy sezonu. Do tego czasu musimy po prostu dalej pracować, poprawiać swoją grę i analizować materiał wideo.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Turkiewicz, trener Weegree AZS Politechniki Opolskiej:</strong> Szukaliśmy swoich szans i na pewno je mieliśmy. Moi zawodnicy naprawdę walczą, starają się, ale niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie na ten moment przeskoczyć. Potrzebujemy czasu. Pytanie tylko, czy czas jest na tyle łaskawy, żeby na nas poczekać. To się okaże. Szkoda, bo to są bardzo ważne mecze u siebie. Kibice nas niosą i możemy nawiązać walkę, ale ciągle popełniamy bardzo dużo prostych błędów. Ktoś gdzieś nie zastawi, ktoś nie pobiegnie.</p><p style="text-align: justify;">Mamy ustalony scouting, wiemy, w którą stronę dany zawodnik ma mijać, do kogo doskoczyć, od kogo pomóc. Wszyscy przed meczem kiwają głowami, ale kiedy przychodzi spotkanie i adrenalina, okazuje się, że jest z tym problem. To wpływa na naszą grę. Pod koszem dzisiaj Paweł Leończyk pokazał swoją klasę. Mimo swojego wieku naprawdę było widać różnicę między nim a moimi wysokimi zawodnikami, którzy chyba nie do końca podjęli walkę, chociaż na pewno się starali. Nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał oddać ten mecz za darmo. Na pewno Dominik Rutkowski wrócił do Opola, chciał się pokazać i w ważnych momentach trafiał ważne rzuty. My mimo wszystko próbowaliśmy różnych rozwiązań. Wróciliśmy do gry i w czwartej kwarcie wyszliśmy nawet na prowadzenie. Pojawiły się jednak faule. Niestety pracy sędziów nie będę komentował, bo nie wolno. Są elementem tej gry i nie mamy na to wpływu. Szkoda, że tak to wygląda. Wydaje mi się, że można się lepiej przygotować do spotkania, tak jak my próbujemy się przygotowywać. Wiem, że jesteśmy słabym zespołem i wszyscy klasyfikują nas gdzieś na dole. Natomiast zostawiamy serce na parkiecie, walczymy. Z całym szacunkiem, długo pracuję w koszykówce i chciałbym, żeby sędziowie również byli skoncentrowani i przygotowani do zawodów. Tego od nich oczekuję. To też jest ich praca, za którą otrzymują wynagrodzenie. Chodzi o szacunek dla ludzi, którzy również ciężko pracują. Wtedy jest to uczciwe.</p><p style="text-align: justify;">Wracając do meczu, w czwartej kwarcie wróciliśmy do gry. DJ złapał faul, a później przez kolejnych kilkanaście akcji moi zawodnicy może byli przestraszeni. Przegraliśmy ten fragment 2:15 i można powiedzieć, że wtedy mecz się skończył. W czwartej kwarcie nie było już czasu na odrobienie strat. W końcówce jeszcze próbowaliśmy wrócić, ale zabrakło nam czasu i Kotwica odniosła zwycięstwo. Za chwilę wszyscy o tym zapomną. Liczą się zwycięstwa i porażki, a nie to, kto jak ładnie grał. Chodzi o to, żeby wygrywać. Zawsze powtarzam, że wolę wygrać jednym punktem, grając brzydko, niż ładnie przegrać. Mamy kolejnych przeciwników i będziemy się przygotowywać. Chciałbym, żeby moi zawodnicy nie spuszczali głów, bo naprawdę zostawiają serce na parkiecie. To nie jest proste. Część z nich gra na takim poziomie, na jaki w tej chwili pozwalają im umiejętności. Pracujemy ciężko i mam nadzieję, że z czasem zacznie to przynosić efekty. Bardzo bym sobie tego życzył.</p><p style="text-align: justify;">Trenuje się i pracuje po to, żeby wygrywać, a nie po to, żeby ładnie grać. I tyle.<br /> &nbsp;</p> <p>&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67893/100x70/27897.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67893/wole-wygrac-jednym-punktem-brzydko--niz-ladnie-przegrac.html</link><pubDate>Sun, 01 Nov 2026 18:26:44 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67892/czulismy-atmosfere-play-off--kibice-bardzo-nam-pomogli.html</guid><title><![CDATA[Czuliśmy atmosferę play-off. Kibice bardzo nam pomogli]]></title><description><![CDATA[<p>PGE Spójnia Stargard pokonała ŁKS Coolpack Łódź w jednym z najciekawszych spotkań 7. kolejki PZKosz 1 Ligi Mężczyzn. Podopieczni Marka Popiołka zdobyli aż 105 punktów, imponując zespołową grą i skutecznością w ataku. Po meczu szkoleniowiec gospodarzy chwalił swoich zawodników za koncentrację i zaangażowanie, a także podkreślał wyjątkową atmosferę stworzoną przez kibiców, która przypominała mu rywalizację w fazie play-off.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dragan Nikolić, trener ŁKS Coolpack Łódź:</strong> Czasami wyglądało to naprawdę źle. Będziemy kontynuować pracę, ale w tej chwili jest to nasz największy problem. Gra jeden na jednego, zarówno w ataku, jak i w obronie, jest podstawą koszykówki. Jesteśmy zespołem o dużych umiejętnościach, ale dzisiaj graliśmy miękko w obronie jeden na jednego. Rywale wykorzystywali to przez znaczną część spotkania i zasłużyli na zwycięstwo.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakub Karolak, zawodnik PGE Spójni Stargard:</strong> Dzisiaj naprawdę dobrze dzieliliśmy się piłką. Mieliśmy 22 asysty, każdy dołożył cegiełkę do tego zwycięstwa, więc pokonanie tak dobrej drużyny jak zespół z Łodzi to naprawdę nie lada wyczyn. Co jeszcze mogę powiedzieć? Myślę, że mecz mógł się podobać kibicom, bo stał na bardzo wysokim poziomie koszykarskim. Chciałbym podziękować za głośny doping, szczególnie w końcówce. Mimo że to dopiero siódma kolejka, można było już wyczuć atmosferę play-off. Dziękuję kibicom i zapraszam na kolejne mecze. Na koniec chciałbym powiedzieć, że Adam Łapeta jest miły. To tyle ode mnie. Dziękuję.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: </strong>Gratulacje dla naszej drużyny. Dzisiejszy mecz był dowodem na to, że jeżeli jesteśmy bardzo skupieni, gramy razem w obronie i ataku oraz poświęcamy się jeden za drugiego, jesteśmy w stanie grać naprawdę dobrze. Tak jak powiedział już Kuba, bez wątpienia spotkanie stało na wysokim poziomie. Oczywiście nie chcę zbyt dużo mówić o sobie, bo niech chwalą nas inni, jeżeli jest za co, ale myślę, że był to bardzo dobry mecz. Drużyna z Łodzi postawiła nam trudne warunki, czego się spodziewaliśmy, bo jest naszpikowana świetnymi zawodnikami. Byliśmy przygotowani na bardzo twardą walkę. Niczego nie rozstrzygnęło nasze dobre wejście w mecz, choć oczywiście cieszy, że tak go rozpoczęliśmy. Wiedzieliśmy, że ŁKS zrobi wszystko, aby wrócić do spotkania. Przez większą część meczu byliśmy na prowadzeniu, więc można powiedzieć, że kontrolowaliśmy jego przebieg. Cały czas trzeba było jednak zachować czujność, aż do samego końca. Na szczęście nasi zawodnicy byli bardzo skupieni i mocno walczyli na zbiórkach. Ostatecznie w tym elemencie był remis, ale ŁKS również jest bardzo mocny pod koszem. Mieliśmy tylko dziesięć strat, co przy tak fizycznie i twardo grającym rywalu jest naprawdę dobrym wynikiem. Przełożyło się to na wysoką skuteczność i dużą liczbę asyst. Jestem zadowolony z tego spotkania, ale w życiu sportowców i trenerów jest tak, że szybko przechodzi się do kolejnego zadania. Po krótkim odpoczynku zaczniemy przygotowania do meczu w Łańcucie. To będzie bardzo wymagające spotkanie. Tam gra się trudno, a drużyna trenera Kaszowskiego ma dużo jakości. Tak jak Kuba, zapraszam kibiców na kolejne domowe spotkanie, czyli mecz z Kotwicą Kołobrzeg. Dzisiaj rzeczywiście czuliśmy atmosferę play-off. Widziałem, że przez kilka ostatnich minut kibice chyba już tylko na stojąco obserwowali spotkanie. To również bardzo pomogło nam w odniesieniu zwycięstwa.</p><p style="text-align: justify;">Zawsze pojawiają się jakieś niedociągnięcia i mankamenty, więc wyjaśniliśmy sobie w przerwie, w szatni, co można poprawić i w jaki sposób jeszcze bardziej ograniczyć rywala. Koncentrowaliśmy się zarówno na defensywie, jak i ofensywie. W obronie przede wszystkim na penetracjach zawodników takich jak Sullinger, którzy atakowali strefę podkoszową. Myślę, że w drugiej połowie lepiej realizowaliśmy założenia dotyczące takich sytuacji. W ataku miewaliśmy problemy, kiedy nie graliśmy odpowiednio szybko. Nie mówię nawet o szybkim przechodzeniu z obrony do ataku i próbach zdobywania punktów z kontrataku. Chodzi mi przede wszystkim o szybkość reakcji, wychodzenia do piłki i podejmowania decyzji w ataku pozycyjnym. Czasami mieliśmy z tym problemy, ale kiedy odpowiednie automatyzmy funkcjonowały, przekładało się to na dobrą skuteczność. Dużo asyst i aż 105 zdobytych punktów. Myślę, że mecz naprawdę mógł się podobać kibicom.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67892/100x70/27894.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67892/czulismy-atmosfere-play-off--kibice-bardzo-nam-pomogli.html</link><pubDate>Sun, 01 Nov 2026 18:05:33 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67891/wreszcie-udalo-nam-sie-polaczyc-wszystkie-elementy.html</guid><title><![CDATA[Wreszcie udało nam się połączyć wszystkie elementy]]></title><description><![CDATA[<p>Miasto Szkła Krosno wygrało derbowe spotkanie z Solvera Sokołem Łańcut 92:76, potwierdzając poprawę formy w ostatnich tygodniach. Adam Kemp podkreślał, że jego zespół od kilku meczów robi postępy, ale dopiero teraz potrafił przełożyć je na przekonujące zwycięstwo. Amerykański środkowy zwrócił również uwagę na przełamanie problemów w trzecich kwartach i podziękował kibicom za wsparcie.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut:</strong> Na początek gratulacje dla zespołu Miasta Szkła Krosno i trenera Witki. Może zacznę od podziękowań. Bardzo dziękuję licznie przybyłym kibicom z Łańcuta, którzy przyjechali na to spotkanie derbowe i wspierali nas od pierwszej do ostatniej minuty. Jeżeli chodzi o spotkanie, było ono wyrównane do połowy trzeciej kwarty. Następnie nasza skuteczność była słabsza, zespół gospodarzy nakręcił się w ataku i odniósł zwycięstwo. Statystycznie praktycznie wszystkie końcowe liczby całego spotkania są na korzyść zespołu gospodarzy. Musimy przeanalizować to spotkanie, odpocząć i przygotować się do następnego meczu.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Szymon Walski, zawodnik Solvera Sokoła Łańcut: </strong>Tak jak trener powiedział, przede wszystkim trzeba zaznaczyć obecność naszych kibiców i bardzo im podziękować za to, że wspierali nas w dzisiejszym meczu. Krosno postawiło nam bardzo ciężkie warunki. Mieli też niesamowitą skuteczność jak na realia pierwszej ligi. Trafiali mega ciężkie rzuty. Za to im czapki z głów. Byli dzisiaj po prostu lepszym zespołem. Grali zespołowo, wykorzystywali przewagi i finalnie odnieśli zwycięstwo, ale to też nie jest tak, że my się położyliśmy. Myślę, że do połowy trzeciej kwarty było naprawdę fajne widowisko i robiliśmy wszystko, żeby wygrać. Trzeba też podziękować trenerom, bo zrobili wszystko, żeby nas przygotować do tego meczu. Niektóre rzeczy wychodziły, także dziękujemy i to tyle.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Robert Witka, trener Miasta Szkła Krosno: </strong>Dziękuję zawodnikom za to spotkanie. Dziękuję zarządowi za to, że cały czas jest z nami, za to, że tak szybko reaguje na nasze problemy kadrowe i zdrowotne oraz cały czas robi wszystko, żebyśmy mieli jak najlepsze warunki do pracy. Zarząd również wykonał dobrą pracę, jeżeli chodzi o uświadomienie nam, na czym polegają derby i bardzo dobre nastawienie nas do tego spotkania. Zagraliśmy, myślę, przyzwoity mecz. Oczywiście popełniliśmy dużo błędów, dużo strat. Znowu 16, to jest za dużo. Oczywiście wynikało to trochę ze zdenerwowania, z tego, w jakiej sytuacji jesteśmy, ale generalnie w przekroju całego spotkania można śmiało powiedzieć, że byliśmy dzisiaj zespołem lepszym i zasłużenie wygraliśmy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Adam Kemp, zawodnik Miasta Szkła Krosno:</strong> Przede wszystkim chciałbym bardzo podziękować naszym kibicom za to, że przyszli, wspierali nas i dodawali nam energii. Dzisiaj naprawdę czerpaliśmy od nich bardzo dużo siły. Chciałbym również podziękować drużynie Sokoła Łańcut za walkę. Doskonale rozumiem, jak duże znaczenie ma to spotkanie dla naszych kibiców, dlatego ten mecz był dla nas naprawdę ważny. Oczywiście wiemy, jak wiele znaczył dla nich, ale również dla nas, szczególnie biorąc pod uwagę naszą sytuację i dotychczasowy bilans zwycięstw oraz porażek. Cieszę się, że w ostatnich kilku spotkaniach zaczęliśmy budować coś dobrego. Czuliśmy, że robimy postępy, a teraz wreszcie udało nam się połączyć wszystkie te elementy. Szczególnie ważne było to, że poradziliśmy sobie z problemami, jakie wcześniej mieliśmy w trzecich kwartach. To dla nas duży krok naprzód. Bardzo dobrze było wyjść na parkiet, wygrać i doprowadzić mecz do końca. Oczywiście nadal nie gramy perfekcyjnie. Mamy wiele elementów, nad którymi musimy pracować, ale jeżeli będziemy robić postępy krok po kroku, wierzę w nas, w naszą drużynę i w naszych trenerów. Cieszę się, że zrobiliśmy kolejny krok do przodu i tym razem potrafiliśmy doprowadzić spotkanie do zwycięskiego końca.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67891/100x70/27891.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67891/wreszcie-udalo-nam-sie-polaczyc-wszystkie-elementy.html</link><pubDate>Sun, 01 Nov 2026 15:09:34 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67890/wszyscy-eksperci-typowali--ze-nie-bedzie-czego-po-nas-zbierac.html</guid><title><![CDATA[Wszyscy eksperci typowali, że nie będzie czego po nas zbierać]]></title><description><![CDATA[<p>BS Polonia Bytom przegrała ze Zdrovo Polonią 1912 Leszno 76:90, ale trener Mariusz Bacik, mimo rozczarowania postawą zespołu w drugiej połowie, dostrzega pozytywy w dotychczasowych występach beniaminka. Szkoleniowiec przypomniał, że jego drużyna ma za sobą serię spotkań z wymagającymi rywalami, a bilans dwóch zwycięstw i pięciu porażek nie jest powodem do wstydu. Zapowiedział też walkę o kolejne wygrane w dalszej części pierwszej rundy.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Seydou Fofana, zawodnik Zdrovo Polonii 1912 Leszno: </strong>Myślę, że rozpoczęliśmy mecz z dużą energią. Wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie. Każdy mecz wyjazdowy jest wymagający. Staraliśmy się trzymać naszych założeń i wykonywać to, czego oczekiwał od nas trener. Chcemy dalej wygrywać.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Maciej Dudzik, trener Zdrovo Polonii 1912 Leszno:</strong> Dziękuję bardzo za gratulacje. Faktycznie, to wymarzony początek sezonu. Mamy bilans 7&ndash;0 i jesteśmy jedyną niepokonaną do tej pory drużyną w lidze. Natomiast wiemy, że to dopiero początek drogi. Nie chcemy zachłysnąć się jakimś sukcesem, bo do tego jeszcze daleka droga. Pracujemy z tygodnia na tydzień i do każdego meczu staramy się podejść na maksimum swoich możliwości. Tak samo było dzisiaj. Wiedzieliśmy, że Polonia bardzo dobrze gra. Jako beniaminek napsuła wiele krwi Spójni, Kotwicy. Praktycznie wszystkie mecze, które rozegrała do tej pory, były zacięte. Wiedzieliśmy, że tym razem też nie będzie łatwo. Oczywiście cieszy fakt, że wchodzimy na boisko z dużą energią, wymuszamy straty i zaczynamy od 10:0. Natomiast wiemy też, że nie da się tak grać przez 40 minut. Chwilowe rozprężenie powoduje, że rywale dochodzą nas na pięć punktów i z takim prowadzeniem schodzimy na przerwę. Natomiast po wyjaśnieniu sobie, co musimy poprawić w naszej grze, odskakujemy już na ponad 20 punktów i drugą połowę kontrolujemy. Może trochę za duże rozluźnienie wdarło się pod koniec meczu, w ostatnich czterech czy pięciu minutach, kiedy popełniliśmy kilka bardzo prostych strat, których nie powinno być. Oddaliśmy też trochę zbyt szybkie rzuty, co napędzało drużynę gospodarzy. Natomiast, jak mówię, kontrolowaliśmy ten mecz od samego początku. Cieszy zwycięstwo i dwa punkty, które wracają z nami do Leszna.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Sean Biernacki, zawodnik BS Polonii Bytom: </strong>Myślę, że Leszno jest bardzo dobrą drużyną. Mają obecnie bilans 7&ndash;0. To jeden z najlepszych zespołów w lidze pod względem efektywności ofensywnej, a jednocześnie bardzo dobry w obronie. Grają fizycznie, mają wysokich i silnych zawodników. Rozpoczęliśmy spotkanie słabo, ale wykonaliśmy dobrą pracę, żeby wrócić do gry. Zmniejszyliśmy stratę do jednego posiadania. Włożyliśmy w to dużo wysiłku, graliśmy szybko i fizycznie. W drugiej połowie trochę zabrakło nam energii, co wpłynęło na naszą koncentrację zarówno w ataku, jak i w obronie. Byliśmy o krok spóźnieni, źle ustawieni. To prowadziło do strat i pustych posiadań, a przeciwnicy wykorzystali to, żeby zbudować przewagę. Kiedy różnica wzrosła do kilkunastu punktów, bardzo trudno było wrócić do gry po raz drugi. W drugiej połowie, szczególnie w końcówce, było już po nas widać zmęczenie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mariusz Bacik, trener BS Polonii Bytom: </strong>Przede wszystkim gratuluję Polonii Leszno kolejnego zwycięstwa. Szkoda, że było ono tak przekonujące i łatwe, jak to się stało. Bardzo źle rozpoczęliśmy mecz, od wyniku 0:10. Już po dwóch minutach musiałem poprosić o przerwę na żądanie. Wróciliśmy do gry, tak jak powiedział Sean. Trochę poprawiliśmy obronę, trochę pokombinowaliśmy i wróciliśmy na właściwe tory. Do przerwy traciliśmy tylko pięć punktów i wychodziliśmy na drugą połowę z dużymi nadziejami. Niestety zagraliśmy najgorszą połowę ze wszystkich dotychczasowych spotkań. Nie dość, że rozpoczęliśmy ją od wyniku 2:10 i ponownie musiałem poprosić o przerwę, to jeszcze trzecia kwarta stała pod znakiem jednocyfrowych liczb. Zdobyliśmy osiem punktów i popełniliśmy sześć strat. Z drużyną takiej klasy jak Polonia Leszno, jeśli ma się moment zawahania i słabości, rywale natychmiast to wykorzystują i odjeżdżają na 20 punktów. Powinniśmy być zadowoleni z tego, że nasi zawodnicy podjęli walkę, walczyli do samego końca i starali się uzyskać jak najlepszy wynik. Chciałbym podziękować mojemu zespołowi za to, że się nie poddał. O to właśnie chodzi, żeby walczyć o jak najlepszy rezultat do ostatniej minuty. Za nami siedem meczów, które wszyscy specjaliści i eksperci typowali jako spotkania, w których mieliśmy przegrywać i po których nie miało być czego po nas zbierać. Jakoś udało nam się przetrwać ten okres. Udało nam się nawet wygrać dwa spotkania i bardzo się z tego cieszymy. W tym momencie czekamy na drugi etap pierwszej rundy. Nie mówię, że te mecze będą łatwiejsze. Wręcz przeciwnie, uważam, że mogą być trudniejsze, chociażby dlatego, że w pierwszych siedmiu spotkaniach przystępowaliśmy do gry jako underdog, a na pewno nie faworyt. Teraz mamy takich przeciwników, że myślę, iż każdy z ośmiu zespołów, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w dalszej części pierwszej rundy, jest w naszym zasięgu. Będziemy starali się ze wszystkich sił przygotować do każdego meczu, żeby coś jeszcze wygrać. Nie chcemy spocząć na laurach i zakończyć pierwszej rundy z tylko dwoma zwycięstwami. Na pewno najbliższe trzy spotkania będą bardzo trudne, ponieważ czekają nas trzy wyjazdy. Mam jednak nadzieję, że uda nam się przywieźć jakieś punkty do Bytomia i nie będzie tak źle. Summa summarum, mimo wszystko musimy być zadowoleni. Mamy bilans 2&ndash;5, ale to nie jest zły wynik. Od poniedziałku wracamy do treningów z podniesionymi głowami i z nadzieją czekamy na kolejne spotkanie na bardzo trudnym terenie we Wrocławiu, przeciwko WKK.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67890/100x70/27888.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67890/wszyscy-eksperci-typowali--ze-nie-bedzie-czego-po-nas-zbierac.html</link><pubDate>Sun, 01 Nov 2026 14:56:25 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67889/przykryli-nas-czapka-.html</guid><title><![CDATA[Przykryli nas czapką ]]></title><description><![CDATA[<p>KKS Polonia Warszawa pokonała Deckę Pelplin 108:94, a bohaterami gospodarzy byli Gal Geliński i Jacoby Ross, którzy łącznie zdobyli 61 punktów. Po spotkaniu trener gości Rafał Knap nie szczędził krytycznych słów swoim zawodnikom, przepraszając kibiców za postawę zespołu. Z kolei w obozie Polonii, mimo przekonującego zwycięstwa, zwracano uwagę na problemy w defensywie.</p> <p>&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Gal Geliński, zawodnik KKS Polonii Warszawa:</strong> Myślę, że w pierwszej połowie graliśmy bardzo miękko i niezbyt mądrze w obronie. W drugiej połowie było już zdecydowanie lepiej. Graliśmy tak, jak powinniśmy, szczególnie w defensywie, przeciwko odpowiednim zawodnikom. W ataku nie mieliśmy problemów przez całe spotkanie. Naprawdę podobała mi się nasza gra ofensywna. Myślę, że zagraliśmy dobry zespołowy mecz. Ogólnie cieszę się, że wygraliśmy, ale straciliśmy 94 punkty. To oznacza, że nie wykonaliśmy dobrej pracy w obronie. To zdecydowanie za dużo i nie możemy tak dalej grać. Będziemy pracować nad tym elementem, obejrzymy nagranie spotkania i postaramy się być lepsi. Najważniejsze jednak, że odnieśliśmy zwycięstwo.</p><p style="text-align: justify;">Kiedy gram, nie myślę o liczbach ani statystykach. Chcę po prostu wygrywać. Złoszczę się na trenera za każdym razem, kiedy zdejmuje mnie z boiska. (śmiech)</p><p style="text-align: justify;"><strong>Łukasz Dziergowski, trener KKS Polonii Warszawa:</strong> W pierwszej kolejności chciałem pogratulować zespołowi z Pelplina, bo to jest trudny przeciwnik. Trener Knap zawsze coś ciekawego wymyśla i zespoły, które prowadzi, zawsze są niewygodne. Dzisiaj byliśmy, myślę, że dobrze przygotowani taktycznie na ten mecz i wykorzystaliśmy swoje przewagi, a jednocześnie troszeczkę zatrzymaliśmy tych ludzi, których powinniśmy. I stąd się wzięła chyba nasza przewaga w tym meczu. Cieszy mnie to, że Przemek Wrona zagrał dobry mecz i w końcu wszedł na taki wyższy poziom. Czekaliśmy na to z niecierpliwością. Fajnie, że Gal i Coby potrafią wziąć ciężar gry na siebie. Zawsze łatwiej się prowadzi zespół, gdy ma się takich zawodników, ale generalnie cały zespół walczył, starał się. Straciliśmy 94 punkty. To nie jest może najlepszy wynik defensywny, ale mamy takie przestoje. Cały czas to powtarzam: jesteśmy w stanie w dwie minuty rzucić 10&ndash;15 punktów, po czym w dwie minuty stracić 10&ndash;15 punktów. Pracujemy nad tym. Cieszy mnie to, że praktycznie przez cały mecz prowadziliśmy i kontrolowaliśmy spotkanie. Także pierwszy raz chyba wygraliśmy bez nerwowej końcówki.</p><p style="text-align: justify;">Pierwsze mecze wygrywaliśmy generalnie obwodem. Robił to Gal, robił to Ross i pozostali zawodnicy obwodowi. Natomiast jest scouting. Przeciwnicy uczą się naszej gry, wiedzą, kogo zatrzymywać i chyba takim kluczowym momentem był mecz z WKK, gdzie generalnie zatrzymali nam Gala i Coby'ego. Nie mieliśmy za bardzo odpowiedzi na to, a jednocześnie wciskali piłkę pod kosz do Brada Waldowa i on nas tam trochę w końcówce poniewierał więc czekaliśmy na to, żeby nasi wysocy złapali taki balans, złapali dobrą formę, szczególnie Przemek. Maks robi swoje. On robi postępy i coraz bardziej mi się podoba na treningach, bo zaczyna grać fizycznie, zaczyna być troszeczkę aktywniejszy. Popełnia jeszcze takie dziwne błędy jak dzisiaj. Dzisiaj byłem bardzo zły z powodu tego, że Pelplin zdobył punkty po akcji 2+1, a Maks nie widział piłki, co dla mnie jest w ogóle jakimś nieporozumieniem w tym momencie.</p><p style="text-align: justify;">W sierpniu i wrześniu pracowaliśmy z Przemkiem metodycznie, bez pośpiechu, bez jakiegoś poganiania, żeby wrócił do takiej optymalnej formy, żeby przede wszystkim sam ze sobą czuł się dobrze. No i myślę, że teraz możemy już tę naszą grę różnicować. Z takiej gry outside iść też czasem w grę inside. To jednym i drugim pomoże. Będzie lepszy balans i będziemy mogli więcej grać przez niego czy przez Maksa również więc to chyba w dobrym kierunku idzie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mikołaj Ratajczak, zawodnik Decki Pelplin:</strong> Gratulacje dla trenera Dziergowskiego i Polonii Warszawa. W drugiej połowie nastąpiła absolutna dominacja. Jeżeli Gal Geliński, który jest ewidentnie gwiazdą tej ligi, rzuca nam 25 punktów, dokłada 12 zbiórek i 10 asyst, a jego kolega Jacoby Ross zdobywa 36 punktów, trafiając 7 z 11 rzutów za trzy, a my na to pozwalamy, to nie ma mowy, żeby wygrać tutaj, w Warszawie. Mamy bardzo dużo materiału do analizy. Trzeba będzie powiedzieć sobie parę mocniejszych słów, bo nie ma co ukrywać &ndash; nie jesteśmy drużyną z pierwszej lepszej łapanki. Mamy swoje cele i taka porażka na pewno nam nie przystoi. Tym bardziej że przyjechała za nami duża grupa kibiców, którym serdecznie dziękujemy za wsparcie. Dali nam tego kopa, dzięki któremu do przerwy byliśmy blisko, traciliśmy cztery czy pięć punktów. A kiedy w połowie meczu jest tak niewielka różnica, wszystko może się jeszcze wydarzyć. Finalnie nie dojechaliśmy na drugą połowę. Pozwoliliśmy rozegrać się Rossowi, który chyba rozpoczął trzecią kwartę dwiema celnymi trójkami. Kiedy przewaga robi się około dziesięciopunktowa, drużyna nabiera pewności siebie. W każdym razie na pewno parę gorzkich słów padnie podczas analizy. Myślę, że trener i wszyscy z nas wyciągniemy wnioski. Trener pokaże nam, co musimy poprawić, ale to my musimy te wnioski wyciągać, bo to my jesteśmy na boisku. Jeszcze raz gratulacje dla Polonii, a my zabieramy się do roboty, bo jeszcze dużo pracy przed nami.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Knap, trener Decki Pelplin:</strong> Przede wszystkim zawsze są dwie sprawy. Pierwsza to gratulacje dla drużyny przeciwnej. Trener Łukasz Dziergowski ze swoim sztabem świetnie przygotowali zespół do dzisiejszego meczu. Zabrali nam nasze atuty i tutaj naprawdę chapeau bas. Świetna robota, brawo Łukasz. Naprawdę można wiele się nauczyć. Druga sprawa to, jak zwykle, podziękowania dla naszych wiernych kibiców. Przyjechali taki szmat drogi, żeby oglądać taką popelinę, jaką my dzisiaj graliśmy. Za to przepraszam kibiców, bo ja biorę za to odpowiedzialność i muszę to przyjąć, kolokwialnie mówiąc, na klatę. Posypać łeb popiołem, nawet nie głowę. Jest mi niezmiernie przykro, że tak to wyglądało. Chciałbym powiedzieć też jedną rzecz. Dzisiaj nastąpiła abdykacja, jeżeli chodzi o tytuł MVP. Nasz zawodnik, zeszłoroczny MVP, niestety dzisiaj mógł się uczyć koszykówki od Jacoby'ego Rossa i Gala Gelińskiego. Dwóch ludzi, na których zwracaliśmy bardzo dużą uwagę podczas scoutingu. Niestety dzisiaj przykryli nas czapką i wynik jest taki, jaki jest. 108 punktów straconych. Świetna obrona, ale chyba Częstochowy. Tutaj musimy ogromnie poprawić się w tym aspekcie, a przede wszystkim daliśmy drużynie przeciwnej zebrać 15 piłek w ataku przy naszych pięciu. To jest dziesięć posiadań więcej, co już robi co najmniej dziesięć punktów różnicy. I to tutaj było widać. Gdy goniliśmy wynik, całkiem nieźle wyglądała nasza gra. Później chwila rozprężenia, kilka głupot i musimy sobie to na pewno, tak jak Mikołaj powiedział, wyjaśnić. Nie może dochodzić do sytuacji, że mamy coś zaplanowane, coś pokazane, a my biegamy bez mapy na boisku. O to mam duże pretensje i duży żal.</p><p style="text-align: justify;">Dzisiaj, przykro mi to powiedzieć, ale muszę to powiedzieć, zaczynając ode mnie i mojego sztabu, nie byliśmy drużyną. Dzisiaj byliśmy zlepkiem indywidualności. Jeżeli dalej tak będzie, to nie wygramy żadnego meczu. Musimy trzymać się w kupie jako team, jako drużyna, jako rodzina, a jeżeli tego nie będzie, tylko będziemy obwiniać każdego dookoła, to daleko na tym nie zajedziemy.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">W pierwszej połowie Samajae złapał szybko trzy faule. Grę prowadził ktoś inny, młody Musiał, który całkiem nieźle sobie poradził przez ten krótki okres. Dopiero buduje swoje nazwisko. Jeżeli mamy dwóch zawodników zagranicznych, to po to, żeby wiedli prym w tej lidze. Proszę pamiętać, że wśród jedenastu najlepszych strzelców tej ligi jest jedenastu zawodników zagranicznych. To o czymś mówi. O sile tej ligi i o sile tych ludzi. Dzisiaj na pewno liderami mojej drużyny nie byli Afroamerykanie. Dzisiaj liderem mojej drużyny, jeżeli chodzi o ofensywę i zaangażowanie, był Przemek Kuźkow, który tutaj rozegrał kilka sezonów. Bardzo dobrze było widać, że dobrze się tutaj czuł. Brawo dla niego i to cieszy. W pierwszej połowie znakomite zawody rozgrywał też Filip Gurtatowski. Zdobył 17 punktów, niestety w drugiej połowie nie udało mu się dorzucić żadnych, ale o wiele więcej będę wymagał od samego Jonesa niż od Jędrzeja Musiała. Jeżeli chce być liderem, musi to pokazać na boisku. Jeżeli nie pokazuje, będziemy go za to rozliczać. Problemem nie jest to, że rzucił 14 punktów, a nie 20 czy 18, jaką ma średnią. Problemem jest to, że dał rzucić Jacoby'emu Rossowi 36 punktów. Może nie wszystkie punkty zostały zdobyte, kiedy on go krył, ale za lwią część na pewno odpowiada Samajae. I o tym musimy sobie porozmawiać.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67889/100x70/27885.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67889/przykryli-nas-czapka-.html</link><pubDate>Sat, 31 Oct 2026 21:23:43 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67888/nasze-wspolne-pomysly-moga-przyniesc-efekt.html</guid><title><![CDATA[Nasze wspólne pomysły mogą przynieść efekt]]></title><description><![CDATA[<p>OPTeam Resovia Rzeszów przełamała serię porażek, pokonując na wyjeździe SKS Fulimpex Starogard Gdański po niezwykle zaciętej końcówce. Po spotkaniu sporo miejsca poświęcono zmianom na ławkach trenerskich obu zespołów. Bartosz Wróbel odniósł się do okoliczności rozstania SKS-u z Darko Raduloviciem, a Michał Koper opowiedział o pierwszych dniach współpracy z nowym szkoleniowcem Resovii.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Koper, trener OPTeam Resovii Rzeszów:</strong> Ciężko skomentować coś takiego. To był w ogóle szalony tydzień, szalony mecz. Mieliśmy ewidentną przewagę w pierwszej połowie. Graliśmy szybciej, wykorzystywaliśmy przewagi, które mieliśmy. Piłka chodziła, graliśmy agresywnie w obronie. W drugiej połowie trochę się zatrzymaliśmy, pojawiło się więcej zawahania. Przestaliśmy grać to, co chcemy. Piłka nie chodziła z rąk do rąk, przez co nie poruszaliśmy obroną przeciwnika. Myślę, że gospodarzom grało się przez to łatwiej i ta szalona końcówka, gdzie tak naprawdę nie wiem, co się wydarzyło. Jeden za drugim zawodnicy padali na parkiet, próbowali łapać piłkę. To pokazuje, jak bardzo jedna i druga drużyna chciała wygrać ten mecz.</p><p style="text-align: justify;">W momencie, kiedy dowiedziałem się, że trener Darko przylatuje do Rzeszowa, scouting był praktycznie gotowy. Nie czekaliśmy na trenera. Wcześniej mieliśmy wszystko przygotowane. Oczywiście trener powiedział po jednym zdaniu o każdym zawodniku, tak naprawdę coś dodał. Nie było tutaj żadnych wielkich tajemnic dotyczących drużyny czy wielkich zagrywek taktycznych. Zgodził się z większością rzeczy, które były w scoutingu. Myślę, że większą rolę miało to, co trener już chciał wprowadzić do naszej gry jako nasze zasady w obronie i w ataku. To też będziemy oceniać po meczu.</p><p style="text-align: justify;">Muszę przyznać, że praca z trenerem to wielka przyjemność. Prawdziwy fachowiec. Myślę, że kupił sobie zawodników, tak kolokwialnie mówiąc. Ma dobrą energię, wie, co chce osiągnąć i wymaga tego. Również nasza współpraca trenerów była poprawna. Przekazałem trenerowi wszystkie informacje na temat drużyny, tego, czego może się spodziewać. Wprowadziłem go i po tym meczu przekazuję pałeczkę. Trener będzie już działał sam.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mateusz Bartosz, zawodnik OPTeam Resovii Rzeszów: </strong>Podzielę zdanie naszego trenera, bo to był dla nas mecz na przełamanie. Myślę, że w pierwszej połowie byliśmy bardzo zmotywowani. Przypominało to koszykówkę, jaką chcielibyśmy grać, natomiast w trzeciej kwarcie, nie wiem, czy wyszliśmy trochę nieskoncentrowani, czy zbyt szybko uwierzyliśmy, że ten mecz mamy już w kieszeni. Przegraliśmy zbiórkę. Skuteczność z gry była, myślę, że fatalna. Trochę rzuty za trzy punkty trzymały nas w grze. Końcówka, myślę, że rozwiązana przez nas taktycznie, przyniosła ten rezultat. Bardzo się cieszymy, że to zwycięstwo wreszcie nastąpiło. Teraz przed nami dużo ciężkiej pracy, wprowadzenie nowego systemu, zarówno w obronie, jak i w ataku. Jest to dla nas dobry bodziec do dalszej pracy, żeby wreszcie zacząć wygrywać seryjnie.</p><p style="text-align: justify;">Przede wszystkim wykorzystywaliśmy Briana do gry jeden na jednego z wysokim zawodnikiem. To były kluczowe akcje. Myślę, że chyba dwie zakończone akcjami 2+1, które dały nam też gdzieś tam oddech. Nie można też pominąć dzisiaj występu Filipa, bo świetnie zagrał, na bardzo dobrej skuteczności. Trafił to, co trzeba było trafić, ale również Rafała Szpakowskiego. Naprawdę ta końcówka, wydaje mi się, że została przez nas troszeczkę mądrzej rozegrana niż przez drużynę ze Starogardu. Dzięki temu wygraliśmy mecz.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Bartosz Wróbel, zawodnik SKS Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Przede wszystkim zacznę od tego, że bardzo szkoda tego meczu, bo tak naprawdę mocno skomplikowaliśmy sobie sytuację w tabeli. Pomijam już aspekty emocjonalne tego, co działo się w tym tygodniu, bo z tych powodów mieliśmy podwójną chęć wygrania tego spotkania. Szkoda pierwszej połowy, która nie wyglądała tak, jak chcieliśmy. Znowu mierzyliśmy się z demonami z naszych pierwszych meczów. Natomiast w drugiej połowie pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie odmienić nasz styl gry. Oby to był zalążek takiego grania w następnych spotkaniach.</p><p style="text-align: justify;">Wszyscy w szatni znamy kulisy tej sytuacji. Powiem tylko krótko, że jest takie powiedzenie: z niewolnika nie ma pracownika. Gdyby nie było chęci obu stron na odejście, zapewne trener byłby dalej z nami. Ze swojej strony zakończę ten komentarz na tym. Nie chcę wdawać się w szczegóły. To już jest rola trenera i klubu, nie wiem, czy się do tego ustosunkują. Zobaczymy, co przyniesie następny tydzień.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michael Łydkowski, rener SKS Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Przede wszystkim, mimo zawirowań w klubie, w naszej hali w Starogardzie Gdańskim zjawiło się bardzo dużo kibiców. Stworzyli niesamowity klimat i atmosferę. Było ich słychać szczególnie w kluczowych momentach i za to chciałbym przede wszystkim podziękować. Jeśli chodzi o mecz, straciliśmy 50 punktów w pierwszej połowie. Do tego rywale mieli siedem czy osiem zbiórek w ataku. Tak naprawdę od tego zaczął się mecz. Proszę pamiętać, że gramy w skróconym składzie, mamy problemy zdrowotne. Natomiast druga połowa pokazała, że te małe zmiany, nasze wspólne pomysły, mogą przynieść efekt. Zatrzymaliśmy Rzeszów na 29 punktach po przerwie, więc to pokazuje, że defensywa była w porządku. O wyniku zadecydowały drobne niuanse w końcówce oraz ta pierwsza połowa.</p><p style="text-align: justify;">Dwa dni przed meczem informacja o zmianie trenera, problemy zdrowotne, brak czasu na przygotowanie. Nie chcę szukać wymówek, bo druga połowa pokazała, że tak naprawdę każdy mógł wygrać ten mecz. Koncentracja to pierwsza rzecz. Druga to przygotowanie do spotkania. Nie chcę zwalać winy wyłącznie na zawodników, ale musimy wiedzieć, kto jest strzelcem, a kto zawodnikiem bardziej penetrującym. Nie możemy popełniać tak prostych błędów. Rzeszów to bardzo dobra drużyna i nie powinna znajdować się w tym miejscu tabeli, w którym obecnie jest. Jeżeli taki zespół, z dobrymi strzelcami, poczuje krew, naprawdę ciężko go zatrzymać. Oni właśnie w pierwszych minutach to poczuli. Nasza obrona kulała i tak to się potoczyło.</p><p style="text-align: justify;">Tak naprawdę nie zmieniliśmy nic w drugiej połowie. Po prostu przypomnieliśmy sobie rzeczy, które mieliśmy robić od początku. Może trochę zmieniliśmy obronę, ale generalnie nie było wielkich zmian. Przypomnieliśmy zawodnikom nasze założenia, to, co oglądaliśmy na wideo i do czego przygotowywaliśmy się na treningach. Musieliśmy w końcu wziąć to sobie do serca.</p><p style="text-align: justify;">Drużyna z Rzeszowa gra bardzo szybko, natomiast ma pewne mankamenty w obronie szybkiego ataku. Chcieliśmy to wykorzystać i przyspieszyć grę. Nie da się jednak przez 40 minut utrzymywać takiego tempa. Z całym szacunkiem do chłopaków, dali dzisiaj z siebie wszystko, ale w końcu tego paliwa zaczęło brakować.</p><p style="text-align: justify;">Resovia również miała niewiele czasu na przygotowanie. Było jednak widać zmiany w taktyce, szczególnie w ataku, ale również w obronie. Zaskoczyli nas tym, że zostawili nam bardzo mało czasu na reakcję. Przed meczem nie wiedzieliśmy, co zagrają i co zmienią. Dopiero w trakcie spotkania zauważaliśmy te rozwiązania i musieliśmy reagować. Nie wiem, może gdyby mecz potrwał minutę dłużej, kto wie, jakby się zakończył.</p><p style="text-align: justify;">Przygotowania wyglądały tak, że poprosiłem każdego zawodnika o wyrażenie swojej opinii: co funkcjonuje, a co nie funkcjonuje. Oczywiście ja również miałem swoje przemyślenia. Wybraliśmy rzeczy, które chcemy zostawić, oraz te, które chcemy zmienić. Chciałem, żeby zawodnicy poczuli się częścią tego zespołu, żeby każdy miał coś do powiedzenia i żebyśmy w końcu tworzyli drużynę. Z pomocy Kacpra Majki i Sebastiana Kowalczyka korzystałem dlatego, że zostałem sam. Nie mam asystenta. Potrzebuję ich spostrzeżeń, które mogą pomóc w grze. Mogą mi coś podpowiedzieć. Chciałbym im bardzo podziękować, bo dzięki ich ciężkiej pracy mieliśmy w tym meczu kilka naprawdę dobrych minut w obronie.</p><p style="text-align: justify;">Co do Artura Niemca i jego mniejszych minut - proszę sobie wyobrazić, że przyjeżdża pan do nowego zespołu, do nowego miejsca, z chęcią pokazania się, grania dużej liczby minut i bycia ważną postacią drużyny, a później zostaje pan zepchnięty na koniec ławki. Ja znam tego zawodnika, proszę mi wierzyć. Miałem przyjemność współpracować z nim w Treflu Sopot, w drużynach młodzieżowych, i wiem, na co go stać. Myślę, że potrzebna jest męska rozmowa. Musimy sobie wszystko wyjaśnić. Nie czekałem do ostatnich minut ani do momentu, w którym prowadzilibyśmy dużą liczbą punktów. Dałem mu szansę. Popełnił kilka błędów, a później musieliśmy już gonić wynik, więc nie mogłem sobie pozwolić na takie ryzyko.</p><p style="text-align: justify;">Dostałem zadanie poprowadzenia tego meczu. Na pewno jutro albo w poniedziałek odbędzie się kolejne spotkanie i będziemy rozmawiać. Chcę podkreślić, że zrobiliśmy wszystko. Jestem dumny z chłopaków. Było naprawdę blisko. Czy jestem gotowy być na stałe pierwszym trenerem? Wewnętrznie na pewno. Natomiast czy sytuacja kadrowa i miejsce w tabeli pozwolą mi dalej pracować na tym stanowisku? Czas pokaże.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67888/100x70/27882.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67888/nasze-wspolne-pomysly-moga-przyniesc-efekt.html</link><pubDate>Sat, 31 Oct 2026 21:03:17 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67887/czas-na-7--kolejke-.html</guid><title><![CDATA[Czas na 7. kolejkę!]]></title><description><![CDATA[<p>Zdrovo Polonia 1912 Leszno pozostaje jedyną niepokonaną drużyną w rozgrywkach, WKK Active Hotel Wrocław ma na koncie cztery kolejne zwycięstwa, a OPTeam Resovia Rzeszów wciąż czeka na pierwszą wygraną. Przed nami 7. kolejka PZKosz 1 Ligi Mężczyzn, w której nie zabraknie ciekawych pojedynków i okazji do rewanżu za wcześniejsze niepowodzenia. Dodatkowego smaczku rywalizacji dodaje historia bezpośrednich spotkań &ndash; niektóre zespoły od lat nie potrafią znaleźć sposobu na swoich najbliższych rywali.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>GKS Tychy &ndash; WKK Active Hotel Wrocław</strong></p><p style="text-align: justify;">Sobota, 31 października, godz. 13:00</p><p style="text-align: justify;">Po trzech porażkach na początku sezonu GKS Tychy wyraźnie poprawił swoją grę, odnosząc dwa kolejne zwycięstwa. W ostatniej kolejce tyszanie nie zdołali jednak przedłużyć dobrej passy, przegrywając na wyjeździe ze Zdrovo Polonią 1912 Leszno 59:84. Teraz czeka ich kolejne wymagające zadanie. WKK Active Hotel Wrocław jest obecnie jedną z najskuteczniejszych drużyn w lidze. Po dwóch porażkach na inaugurację wrocławianie wygrali cztery kolejne mecze, a ostatnio pokonali SKS Fulimpex Starogard Gdański 104:88. Historia bezpośrednich pojedynków przemawia za WKK, które wygrało 14 z 23 spotkań. Co ciekawe, w Tychach lepszy bilans mają gospodarze, którzy zwyciężyli w siedmiu z jedenastu takich meczów. Czy GKS ponownie wykorzysta atut własnego parkietu?</p><p style="text-align: justify;"><strong>KKS Polonia Warszawa &ndash; Decka Pelplin</strong></p><p style="text-align: justify;">Sobota, 31 października, godz. 15:00</p><p style="text-align: justify;">Oba zespoły przystąpią do sobotniego spotkania podbudowane zwycięstwami w poprzedniej kolejce. KKS Polonia Warszawa po dwóch porażkach z rzędu przełamała się w Rzeszowie, gdzie pokonała OPTeam Resovię 83:79. Decka Pelplin może natomiast pochwalić się serią trzech kolejnych wygranych. Po zwycięstwach nad Miastem Szkła Krosno i Resovią pelplinianie sprawili jedną z największych niespodzianek sezonu, pokonując niepokonaną wcześniej PGE Spójnię Stargard 99:92. Historia rywalizacji obu drużyn jest wyjątkowo wyrównana &ndash; każda z nich wygrała po cztery spotkania. W Warszawie zdecydowanie lepiej radzą sobie jednak gospodarze, którzy zwyciężyli w trzech z czterech dotychczasowych pojedynków z Decką.</p><p style="text-align: justify;"><strong>SKS Fulimpex Starogard Gdański &ndash; OPTeam Resovia Rzeszów</strong></p><p style="text-align: justify;">Sobota, 31 października, godz. 15:00</p><p style="text-align: justify;">Starcie drużyn, które pilnie potrzebują zwycięstwa. SKS Fulimpex Starogard Gdański wygrał dotychczas tylko jedno z sześciu spotkań, a obecnie ma na koncie trzy kolejne porażki. W ostatniej kolejce Kociewskie Diabły przegrały na wyjeździe z WKK Active Hotel Wrocław 88:104. Jeszcze trudniejsza sytuacja panuje w Rzeszowie. OPTeam Resovia pozostaje jedyną drużyną bez zwycięstwa, a zmiana na ławce trenerskiej nie przyniosła na razie przełamania. W pierwszym meczu pod wodzą Michała Kopera rzeszowianie ulegli KKS Polonii Warszawa 79:83. Historia również nie przemawia na korzyść gości. Resovia przegrała oba dotychczasowe spotkania w Starogardzie Gdańskim, a w całej historii bezpośrednich pojedynków SKS prowadzi 3:1. Czy rzeszowianie po raz pierwszy wygrają na Kociewiu?</p><p style="text-align: justify;"><strong>Weegree AZS Politechnika Opolska &ndash; Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg</strong></p><p style="text-align: justify;">Sobota, 31 października, godz. 17:00</p><p style="text-align: justify;">Po sensacyjnym zwycięstwie nad ŁKS-em Coolpack Łódź opolanie liczyli na podtrzymanie dobrej passy, ale w ostatniej kolejce musieli uznać wyższość Solvera Sokoła Łańcut, przegrywając 84:104. Weegree AZS Politechnika Opolska ma więc na koncie jedno zwycięstwo i pięć porażek. Kotwica również nie może być zadowolona z początku sezonu. Kołobrzeżanie wygrali dwa z sześciu spotkań, a ostatnio przegrali przed własną publicznością z Eneą Basket Poznań 84:90. Historia bezpośrednich pojedynków zapowiada wyrównaną rywalizację. Opolanie wygrali osiem z piętnastu spotkań z Kotwicą, a przed własną publicznością mają bilans pięciu zwycięstw i dwóch porażek. Czy gospodarze ponownie wykorzystają atut własnego parkietu?</p><p style="text-align: justify;"><strong>Miasto Szkła Krosno &ndash; Solvera Sokół Łańcut</strong></p><p style="text-align: justify;">Sobota, 31 października, godz. 18:00</p><p style="text-align: justify;">Podkarpackie starcie drużyn, które mają za sobą zupełnie różne występy w 6. kolejce. Miasto Szkła Krosno przegrało na wyjeździe z ŁKS-em Coolpack Łódź 73:82, ponosząc trzecią porażkę z rzędu. Krośnianie mają na koncie zaledwie jedno zwycięstwo i pilnie potrzebują punktów, by poprawić swoją sytuację w tabeli. Solvera Sokół Łańcut przerwał natomiast serię trzech niepowodzeń, efektownie pokonując Weegree AZS Politechnikę Opolską 104:84. Historia rywalizacji tych drużyn jest niezwykle bogata i wyrównana. Sokół wygrał 14 z 27 bezpośrednich spotkań, ale w Krośnie nieznacznie lepszy bilans mają gospodarze &ndash; siedem zwycięstw i sześć porażek. Czy Miasto Szkła wykorzysta atut własnego parkietu i przerwie serię niepowodzeń?</p><p style="text-align: justify;"><strong>PGE Spójnia Stargard &ndash; ŁKS Coolpack Łódź</strong></p><p style="text-align: justify;">Sobota, 31 października, godz. 18:00</p><p style="text-align: justify;">To może być jeden z hitów 7. kolejki. PGE Spójnia Stargard po pięciu kolejnych zwycięstwach doznała pierwszej porażki w sezonie. Stargardzianie przegrali na wyjeździe z Decką Pelplin 92:99 i teraz przed własną publicznością spróbują wrócić na zwycięską ścieżkę. ŁKS Coolpack Łódź ma identyczny bilans pięciu wygranych i jednej porażki. Łodzianie po niespodziewanym niepowodzeniu w Opolu szybko się podnieśli, pokonując Miasto Szkła Krosno 82:73. Historia bezpośrednich spotkań przemawia za ŁKS-em, który wygrał siedem z jedenastu pojedynków ze Spójnią. Co ciekawe, łodzianie zwyciężyli również w czterech z sześciu spotkań rozegranych w Stargardzie. Czy gospodarze poprawią ten bilans, czy też ŁKS ponownie wywiezie zwycięstwo ze Stargardu?</p><p style="text-align: justify;"><strong>BS Polonia Bytom &ndash; Zdrovo Polonia 1912 Leszno</strong></p><p style="text-align: justify;">Sobota, 31 października, godz. 20:00</p><p style="text-align: justify;">Przed beniaminkiem z Bytomia wyjątkowo trudne zadanie. BS Polonia przegrała dwa ostatnie spotkania, najpierw ulegając Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg 87:91, a następnie KSK Qemetica Noteci Inowrocław 74:79. Teraz bytomianie podejmą lidera rozgrywek, który jako jedyny pozostaje niepokonany. Zdrovo Polonia 1912 Leszno wygrała wszystkie sześć dotychczasowych meczów, a w ostatniej kolejce nie pozostawiła złudzeń GKS-owi Tychy, zwyciężając aż 84:59. Historia bezpośrednich pojedynków również przemawia za leszczynianami, którzy wygrali oba dotychczasowe spotkania z Polonią Bytom. Jedno z nich odbyło się na parkiecie sobotnich gospodarzy. Czy bytomianie jako pierwsi w tym sezonie znajdą sposób na lidera?</p><p style="text-align: justify;"><strong>Enea Basket Poznań &ndash; KSK Qemetica Noteć Inowrocław</strong></p><p style="text-align: justify;">Sobota, 31 października, godz. 20:00</p><p style="text-align: justify;">Na zakończenie sobotniej rywalizacji dojdzie do pojedynku drużyn mających identyczny bilans czterech zwycięstw i dwóch porażek. Enea Basket Poznań po dwóch kolejnych niepowodzeniach wróciła na właściwe tory, pokonując Solvera Sokoła Łańcut 90:80, a następnie Datzzy Kotwicę Port Kołobrzeg 90:84. Poznanianie powalczą więc o trzecią wygraną z rzędu. KSK Qemetica Noteć Inowrocław w ostatniej kolejce pokonała BS Polonię Bytom 79:74, rehabilitując się za wcześniejszą wysoką porażkę w Tychach. Historia bezpośrednich spotkań przemawia za gospodarzami, którzy wygrali cztery z sześciu pojedynków z Notecią. Co więcej, inowrocławianie jeszcze nigdy nie zwyciężyli w Poznaniu, przegrywając wszystkie trzy dotychczasowe mecze. Czy podopieczni Krzysztofa Szubargi przełamią tę serię?</p><p style="text-align: justify;"><strong>Wszystkie spotkania 7. kolejki PZKosz 1 Ligi Mężczyzn będzie można oglądać na platformie Emocje.TV.</strong></p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67887/100x70/27879.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67887/czas-na-7--kolejke-.html</link><pubDate>Fri, 30 Oct 2026 09:30:30 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67885/eksperci-typuja-7--kolejke.html</guid><title><![CDATA[Eksperci typują 7. kolejkę]]></title><description><![CDATA[<p>Przed nami 7. kolejka PZKosz 1 Ligi Mężczyzn i kolejna odsłona rywalizacji naszych ekspertów. Tym razem tylko w dwóch spotkaniach cała szóstka jest zgodna co do zwycięzcy. W pozostałych pojedynkach nie brakuje rozbieżnych opinii, a szczególnie ciekawie zapowiadają się mecze w Tychach, Starogardzie Gdańskim i Poznaniu. Kto najlepiej przewidzi rozstrzygnięcia nadchodzącej kolejki?</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Pełna zgodność panuje przed spotkaniem PGE Spójni Stargard z ŁKS-em Coolpack Łódź. Wszyscy eksperci stawiają na zwycięstwo łodzian, przewidując wygraną różnicą od czterech do sześciu punktów. Najbardziej przekonany o sukcesie gości jest Miłosz Romański (+6), natomiast Mateusz Ligęza spodziewa się czteropunktowej przewagi ŁKS-u.</p><p style="text-align: justify;">Jednomyślność mamy również przed starciem BS Polonii Bytom ze Zdrovo Polonią 1912 Leszno. Cała szóstka wskazuje na zwycięstwo leszczynian. Najmniejszą przewagę, ośmiopunktową, typują Puls Basketu i Adam Ptak, natomiast Mateusz Ligęza przewiduje wygraną różnicą aż 15 punktów.</p><p style="text-align: justify;">Najbardziej podzielone opinie pojawiają się przed spotkaniem GKS-u Tychy z WKK Active Hotel Wrocław. Czterech ekspertów stawia na gospodarzy, natomiast Miłosz Romański i Mateusz Ligęza przewidują sukces wrocławian. Najwyższej przewagi GKS-u spodziewa się Puls Basketu (+11), z kolei Mateusz Ligęza typuje pięciopunktową wygraną WKK.</p><p style="text-align: justify;">Ciekawie zapowiada się także mecz KKS Polonii Warszawa z Decką Pelplin. Pięciu ekspertów wskazuje na zwycięstwo gospodarzy, a jedynie Szymon Woźnik stawia na Deckę, przewidując jej czteropunktową wygraną. Najwyższą przewagę Polonii typują Miłosz Romański i Adam Ptak (+8).</p><p style="text-align: justify;">W Starogardzie Gdańskim eksperci są podzieleni przed starciem SKS-u Fulimpex z OPTeam Resovią Rzeszów. Czterech z nich wskazuje na gospodarzy, natomiast Puls Basketu i Piotr Janczarczyk przewidują zwycięstwo rzeszowian. Najwyższą przewagę SKS-u typują Miłosz Romański i Mateusz Ligęza (+10).</p><p style="text-align: justify;">Rozbieżne opinie mamy również przed spotkaniem Weegree AZS Politechniki Opolskiej z Datzzy Kotwicą Port Kołobrzeg. Pięciu ekspertów stawia na gości, natomiast Puls Basketu jako jedyny przewiduje zwycięstwo opolan różnicą sześciu punktów. Najwyższą przewagę Kotwicy typuje Adam Ptak (+12).</p><p style="text-align: justify;">Przed meczem Miasta Szkła Krosno z Solverą Sokołem Łańcut czterech ekspertów wskazuje na gospodarzy, a dwóch na gości. Adam Ptak i Piotr Janczarczyk przewidują zwycięstwo Sokoła, odpowiednio różnicą sześciu i siedmiu punktów. Najwyższej przewagi krośnian spodziewa się Miłosz Romański (+7).</p><p style="text-align: justify;">Podzielone zdania pojawiają się także przed spotkaniem Enei Basket Poznań z KSK Qemetiką Notecią Inowrocław. Pięciu ekspertów stawia na gospodarzy, natomiast lider klasyfikacji Szymon Woźnik jako jedyny przewiduje zwycięstwo Noteci różnicą trzech punktów. Najwyższą przewagę poznaniaków typuje Puls Basketu (+12).</p><p style="text-align: center;"><strong>Typy ekspertów &ndash; 7. kolejka</strong></p><p style="text-align: justify;"><strong>GKS Tychy &ndash; WKK Active Hotel Wrocław</strong></p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: GKS Tychy +11</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: WKK Active Hotel Wrocław +3</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: GKS Tychy +2</p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: WKK Active Hotel Wrocław +5</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: GKS Tychy +6</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: GKS Tychy +8</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>KKS Polonia Warszawa &ndash; Decka Pelplin</strong></p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: KKS Polonia Warszawa +5</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: KKS Polonia Warszawa +8</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: Decka Pelplin +4</p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: KKS Polonia Warszawa +7</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: KKS Polonia Warszawa +8</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: KKS Polonia Warszawa +5</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>SKS Fulimpex Starogard Gdański &ndash; OPTeam Resovia Rzeszów</strong></p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: OPTeam Resovia Rzeszów +3</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: SKS Fulimpex Starogard Gdański +10</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: SKS Fulimpex Starogard Gdański +3</p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: SKS Fulimpex Starogard Gdański +10</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: SKS Fulimpex Starogard Gdański +7</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: OPTeam Resovia Rzeszów +4</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Weegree AZS Politechnika Opolska &ndash; Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg</strong></p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: Weegree AZS Politechnika Opolska +6</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg +4</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg +8</p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg +8</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg +12</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg +4</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Miasto Szkła Krosno &ndash; Solvera Sokół Łańcut</strong></p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: Miasto Szkła Krosno +2</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: Miasto Szkła Krosno +7</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: Miasto Szkła Krosno +2</p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: Miasto Szkła Krosno +3</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: Solvera Sokół Łańcut +6</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: Solvera Sokół Łańcut +7</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>PGE Spójnia Stargard &ndash; ŁKS Coolpack Łódź</strong></p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: ŁKS Coolpack Łódź +5</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: ŁKS Coolpack Łódź +6</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: ŁKS Coolpack Łódź +5</p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: ŁKS Coolpack Łódź +4</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: ŁKS Coolpack Łódź +5</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: ŁKS Coolpack Łódź +5</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>BS Polonia Bytom &ndash; Zdrovo Polonia 1912 Leszno</strong></p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +8</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +9</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +12</p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +15</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +8</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +9</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Enea Basket Poznań &ndash; KSK Qemetica Noteć Inowrocław</strong></p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: Enea Basket Poznań +12</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: Enea Basket Poznań +8</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: KSK Qemetica Noteć Inowrocław +3</p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: Enea Basket Poznań +9</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: Enea Basket Poznań +5</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: Enea Basket Poznań +7</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie typów ekspertów &ndash; 6. kolejka</strong></p><p style="text-align: justify;"><br />Po sprawdzeniu typów z opublikowanego artykułu i oficjalnych wyników 6. kolejki najlepiej punktował Miłosz Romański, który zdobył 26 punktów &mdash; prawidłowo wskazał siedmiu zwycięzców i dokładną różnicę w meczu Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg &ndash; Enea Basket Poznań (84:90).&nbsp;Siedem rozstrzygnięć trafił również Piotr Janczarczyk (21 pkt). Mateusz Ligęza zdobył 23 punkty, w tym pięć dodatkowych za dokładne przewidzenie dziewięciopunktowej wygranej ŁKS-u Coolpack Łódź nad Miastem Szkła Krosno (82:73).&nbsp;Szymon Woźnik zdobył 20 punktów, trafiając między innymi czteropunktowe zwycięstwo KKS Polonii Warszawa nad OPTeam Resovią Rzeszów (83:79). Puls Basketu dopisał 15 punktów, a Adam Ptak 12.</p><p>&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><strong>Aktualny ranking ekspertów po 6. kolejce</strong><br />Za poprawne wskazanie rozstrzygnięcia ekspert otrzymuje 3 punkty, a za wskazanie dokładnej różnicy punktowej dodatkowe 5 punktów.</p><p>1. Szymon Woźnik &ndash; 128 pkt (36 trafnych rozstrzygnięć, 4 dokładne różnice)<br />2. Miłosz Romański &ndash; 126 pkt (37 trafnych rozstrzygnięć, 3 dokładne różnice)<br />3. Piotr Janczarczyk &ndash; 121 pkt (37 trafnych rozstrzygnięć, 2 dokładne różnice)<br />4. Mateusz Ligęza &ndash; 120 pkt (35 trafnych rozstrzygnięć, 3 dokładne różnice)<br />5. Puls Basketu &ndash; 108 pkt (36 trafnych rozstrzygnięć, 0 dokładnych różnic)<br />6. Adam Ptak &ndash; 84 pkt (28 trafnych rozstrzygnięć, 0 dokładnych różnic)</p><p>Szymon Woźnik utrzymuje prowadzenie, ale jego przewaga nad Miłoszem Romańskim stopniała z ośmiu do zaledwie dwóch punktów. Na trzecim miejscu pozostaje Piotr Janczarczyk, którego od Mateusza Ligęzy dzieli tylko jeden punkt.</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67885/100x70/27873.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67885/eksperci-typuja-7--kolejke.html</link><pubDate>Thu, 29 Oct 2026 15:31:21 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67884/liczby-6--kolejki-pzkosz-1-ligi.html</guid><title><![CDATA[Liczby 6. kolejki PZKosz 1 Ligi]]></title><description><![CDATA[<p>19 asyst Gala Gelinskiego, kolejne triple-double w rozgrywkach, trzy trójki w 83 sekundy i zwycięstwo po dogrywce. Szósta kolejka PZKosz 1. Ligi Mężczyzn dostarczyła wielu interesujących statystyk, efektownych serii punktowych i indywidualnych osiągnięć. Przyglądamy się najciekawszym liczbom minionej serii spotkań.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>ŁKS Coolpack Łódź &ndash; Miasto Szkła Krosno</strong></p><p style="text-align: justify;">- 15:0 w 3:56 min &ndash; kapitalna seria ŁKS-u w trzeciej kwarcie. Od stanu 39:50 łodzianie zdobyli 15 punktów bez odpowiedzi rywali, wychodząc na prowadzenie 54:50. <br />- 10:0 w 1:09 min &ndash; ofensywny zryw Miasta Szkła. W drugiej kwarcie, od remisu 29:29, krośnianie odskoczyli na 39:29. <br />- 46:27 &ndash; druga połowa dla ŁKS-u. Po 20 minutach gospodarze przegrywali 36:46. Po przerwie zdobyli aż 46 punktów, pozwalając rywalom na zaledwie 27. To właśnie zdecydowanie lepsza defensywa po zmianie stron przesądziła o zwycięstwie.<br />- 5 trójek w drugiej kwarcie &ndash; Miasto Szkła Krosno. Krośnianie trafiali zza łuku za sprawą Michała Jankowskiego (3), Jaylen Murraya (2) i Damiana Durskiego (1).&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Decka Pelplin &ndash; PGE Spójnia Stargard</strong></p><p style="text-align: justify;">- +21 &ndash; najwyższe prowadzenie Decki. Po trójce Samajae Haynesa-Jonesa w trzeciej kwarcie gospodarze prowadzili 72:51<br />- 11 punktów w 3:03 min &ndash; Robert Glasper w trzeciej kwarcie, między 5:09 a 2:26. Trafił dwie trójki, dwa rzuty za dwa i jeden rzut wolny.<br />- 5 punktów &ndash; najmniejsza strata PGE Spójni w końcówce. Przy wyniku 90:85 (2:59) oraz 92:87 (2:45) goście byli blisko odwrócenia losów spotkania.<br />- W zespole z Pelplina cała pierwsza piątka zdobyła co najmniej 10 punktów.</p><p style="text-align: justify;"><strong>KSK Qemetica Noteć Inowrocław &ndash; BS Polonia Bytom</strong></p><p style="text-align: justify;">- 17 punktów przewagi &ndash; tyle wynosiło najwyższe prowadzenie Noteci. Po trzeciej z rzędu trójce Santiago Vauleta gospodarze prowadzili 30:13 <br />- 3 trójki w 83 sekundy &ndash; Santiago Vaulet rozpoczął drugą kwartę od trzech celnych rzutów zza łuku powiększając prowadzenie Noteci z 21:13 do 30:13.<br />- 20 punktów w jednej kwarcie &ndash; Devin Hutchinson zdobył aż 20 z 26 punktów BS Polonii Bytom w drugiej odsłonie. W samej końcówce tej części gry jego zespół zmniejszył stratę do dwóch punktów (41:39).<br />- 61:62 &ndash; jedyne prowadzenie Polonii w całym spotkaniu. Goście wyszli na nie po trójce Devina Hutchinsona na 5:30 przed końcem czwartej kwarty.<br />- 8:0 w 2:24 min. &ndash; Noteć rozpoczęła dogrywkę od ośmiu punktów bez odpowiedzi rywali. <br />- Polacy zdobyli 71 z 79 punktów KSK Noteci. Na trybunach były 1982 osoby, najwięcej w kolejce. KSK Noteć wygrała u siebie piąty mecz z rzędu.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>WKK Active Hotel Wrocław - SKS Fulimpex Starogard Gdański</strong></p><p style="text-align: justify;">- 37:37 &ndash; taki wynik widniał na tablicy w drugiej kwarcie, choć zaledwie 71 sekund wcześniej WKK prowadziło 37:28. Goście zanotowali serię 9:0, zakończoną trójką Sebastiana Kowalczyka.<br />- 11:1 w 1:43 &ndash; tak SKS zakończył drugą kwartę. Od prowadzenia WKK 48:43 na 1:43 przed przerwą goście doprowadzili do wyniku 49:52, przejmując inicjatywę przed zmianą stron.<br />- 9:0 w 1:22 &ndash; od 76:70 do 85:70 na początku czwartej kwarty. WKK błyskawicznie powiększyło przewagę, a punkty zdobywali Bartosz Waldow i Maciej Orłowski. Faktyczna seria od 76:70 wyniosła 9:0, od 9:24 do 7:42.<br /><strong>- 28:20 &ndash; wynik ostatniej kwarty na korzyść WKK. Gospodarze zdobyli łącznie 55 punktów po przerwie, a SKS 36.</strong></p><p style="text-align: justify;"><strong>OPTeam Resovia Rzeszów - KKS Polonia Warszawa</strong></p><p style="text-align: justify;">- 26:13 &ndash; takim wynikiem Resovia wygrała trzecią kwartę! Rzeszowianie wrócili do gry po słabej pierwszej połowie i przed ostatnią odsłoną prowadzili 55:54.<br />- 4 trójki w jednej kwarcie &ndash; Ołeksandr Antypov zdobył aż 14 punktów w trzeciej odsłonie, trafiając czterokrotnie zza łuku. W całym spotkaniu uzbierał 20 punktów.<br />- 9:0 &ndash; najdłuższa seria punktowa Polonii bez odpowiedzi rywali. Goście odskoczyli z 21:20 na 30:20 w drugiej kwarcie, w czasie 1 minuty i 53 sekund.<br />- +3 &ndash; najwyższe prowadzenie Resovii w całym meczu. Rzeszowianie wygrywali 55:52 pod koniec trzeciej kwarty oraz 60:57 w czwartej.<br />- 11:1 &ndash; tak Polonia odpowiedziała na prowadzenie Resovii 60:57. W ciągu niespełna dwóch minut goście odwrócili wynik na 68:61, a ważne trójki trafili Jacoby Ross.<br />- Gal Gelinski rozdał 19 asyst &ndash; najwięcej w meczu 1. Ligi od sezonu 2004/05. Poprzedni rekord, 17, miało pięciu zawodników, m.in. Tomasz Śnieg i Adrian Kordalski. Gelinski zagrał pełne 40 minut, eval 40. To 26 triple-double w 1LM w tych danych i drugie w dwóch kolejkach (tydzień temu Śnieg).</p><p style="text-align: justify;"><strong>Weegree AZS Politechnika Opolska - Solvera Sokół Łańcut</strong></p><p style="text-align: justify;">- +30 &ndash; najwyższe prowadzenie Sokoła. Na 7:25 przed końcem meczu, po trafieniu Michała Lisa, goście wygrywali 90:60.<br />- 10:0 w 1:13 &ndash; znakomity początek czwartej kwarty w wykonaniu Sokoła. Od wyniku 80:58 goście odskoczyli na 90:58, <br />- 10 punktów w 1:24 &ndash; Jermaine Couisnard rozpoczął trzecią kwartę od znakomitego fragmentu. Między 9:28 a 8:04 zdobył wszystkie dziesięć punktów swojego zespołu, trafiając dwie trójki, rzut za dwa oraz dwa rzuty wolne. Sokół powiększył wówczas przewagę z 54:46 do 64:46.<br />- Djorkaeff Campbell miał 23 punkty i 6 przechwytów. To jego piąty mecz z rzędu z 20+ punktami. Po sześciu meczach ma najwięcej trójek (26), przechwytów (27) i evalu (164) na starcie sezonu w 1 Lidze od 2004/05.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg - Enea Basket Poznań</strong></p><p style="text-align: justify;">- Datzzy Kotwica prowadziła przez 58% meczu, Poznań przez 33%. 11 zmian prowadzenia i 10 remisów &ndash; najwięcej w kolejce.<br />- 12:0 &ndash; najważniejsza seria Enea Basket Poznań na przełomie trzeciej i czwartej kwarty. Od wyniku 62:57 goście zdobyli 12 punktów bez odpowiedzi rywali, wychodząc na prowadzenie 69:62. Kotwica pozostawała bez punktów przez ponad cztery minuty gry.<br />- +7 &ndash; najwyższe prowadzenie obu zespołów w regulaminowym czasie gry. Kotwica wygrywała 59:52 w trzeciej kwarcie, natomiast Enea Basket Poznań prowadził 69:62 w czwartej.<br />- 3 trójki &ndash; tyle w czwartej kwarcie trafił Mateusz Kaszowski. Jego rzuty pozwoliły Kotwicy zmniejszyć stratę do jednego punktu (72:73), a następnie doprowadzić do remisu 75:75 na 1:31 przed końcem regulaminowego czasu gry.<br />- 4:0 &ndash; tak Kotwica rozpoczęła dogrywkę. Dwa trafienia Pawła Leończyka dały gospodarzom prowadzenie 83:79 na 3:28 przed końcem dodatkowych pięciu minut.<br />- 7:0 &ndash; decydująca seria Enea Basket Poznań w dogrywce. Od wyniku 83:79 poznaniacy odwrócili rezultat na 86:83. <br />- 6 punktów &ndash; tyle Paweł Kikowski zdobył w dogrywce, w tym cztery w końcowych 91 sekundach. Jego dwa trafienia za dwa pozwoliły poznaniakom odskoczyć na 88:84.<br />- 11:5 &ndash; wynik dogrywki dla Enea Basket Poznań. Kotwica zdobyła w niej tylko pięć punktów, z czego cztery w pierwszych 92 sekundach.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Zdrovo Polonia 1912 Leszno - GKS Tychy</strong></p><p style="text-align: justify;">- 25 punktów przewagi &ndash; Polonia osiągnęła już na 6:55 przed końcem czwartej kwarty, gdy po trafieniu Szymona Ryżka prowadziła 75:50.<br />- 11:0 &ndash; najdłuższa seria punktowa Polonii. W pierwszej kwarcie gospodarze odskoczyli z 9:8 na 20:8. GKS Tychy pozostawał bez punktów przez 3 minuty i 42 sekundy.<br />- 10:0 &ndash; tak leszczynianie rozpoczęli czwartą kwartę. W ciągu niespełna dwóch minut powiększyli prowadzenie z 61:47 do 71:47. Szymon Ryżek zdobył w tej serii aż osiem punktów.<br />- 9:0 &ndash; najlepsza seria GKS Tychy w trzeciej kwarcie. Goście zmniejszyli stratę z 59:34 do 59:43, ale nie zdołali nawiązać walki o zwycięstwo.<br />- Na trybunach było 1143 widzów &ndash; rekord hali Trapez w meczach ligi (od 2016/17).</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67884/100x70/27870.jpg" width="100" height="56"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67884/liczby-6--kolejki-pzkosz-1-ligi.html</link><pubDate>Wed, 28 Oct 2026 13:29:22 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67886/gal-gelinski-mvp-6--kolejki.html</guid><title><![CDATA[Gal Gelinski MVP 6. kolejki]]></title><description><![CDATA[<p>Gal Gelinski z KKS Polonii Warszawa został wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem 6. kolejki PZKosz 1 Ligi Mężczyzn. Rozgrywający stołecznego zespołu zanotował imponujące triple-double, kończąc spotkanie z 19 punktami, 13 zbiórkami i aż 19 asystami.</p> <p>&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Gelinski był jedną z najważniejszych postaci swojej drużyny, imponując nie tylko skutecznością, ale przede wszystkim wszechstronnością. Rozgrywający znakomicie organizował grę Polonii, a jego 19 asyst najlepiej pokazuje, jak duży miał wpływ na ofensywne poczynania zespołu.&nbsp;Do znakomitego dorobku w kreowaniu sytuacji kolegom dołożył 19 punktów i 13 zbiórek, kompletując efektowne triple-double. Tak wszechstronny występ zapewnił mu tytuł MVP 6. kolejki PZKosz 1 Ligi Mężczyzn.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><img src="/internalfiles/fckfiles/4x5(41).png" width="1500" height="1875" alt="" /></p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67886/100x70/27876.jpg" width="100" height="56"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67886/gal-gelinski-mvp-6--kolejki.html</link><pubDate>Wed, 28 Oct 2026 10:35:50 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67883/najlepsza-piatka-6--kolejki.html</guid><title><![CDATA[Najlepsza piątka 6. kolejki]]></title><description><![CDATA[<p>Za nami wszystkie mecze 6. kolejki PZKosz 1 Ligi Mężczyzn! Czas na przedstawienie najlepszej piątki tej serii gier.</p> <p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><strong>Gal Gelinski (KKS Polonia Warszawa)</strong><br />19 punktów, 13 zbiórek i 19 asyst w zwycięskim meczu z OPTeam Resovią Rzeszów.</p><p style="text-align: center;"><strong>Przemysław Kuźkow (Decka Pelplin)</strong><br />19 punktów, 3 zbiórki i 4 asysty w zwycięskim meczu z PGE Spójnią Stargard</p><p style="text-align: center;"><strong>Paweł Kikowski (Enea Basket Poznań)</strong><br />18 punktów, 6 zbiórek i 1 asysta w zwycięskim meczu z Datzzy Kotwicą Port Kołobrzeg.</p><p style="text-align: center;"><strong>Adrian Bogucki (Zdrovo Polonia 1912 Leszno)</strong><br />15 punktów, 13 zbiórek i 3 asysty w zwycięskim meczu z GKS-em Tychy.</p><p style="text-align: center;"><strong>Brad Waldow (WKK Active Hotel Wrocław)</strong><br />19 punktów, 13 zbiórek i 1 asysta w zwycięskim meczu z SKS Fulimpex Starogard Gdański</p><p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><img src="/internalfiles/fckfiles/4x5(40).png" width="1500" height="1875" alt="" /></p><p style="text-align: left;">&nbsp;</p><p style="text-align: left;">&nbsp;</p><p><strong>Kryteria wyboru:</strong></p><p>- w zestawieniu znajdą się zawodnicy z drużyn, które w danej kolejce wygrały swoje mecze. Wyjątkiem będzie tu tylko osiągnięcie przez zawodnika wyjątkowych statystyk indywidualnych, pomimo porażki jego drużyny &ndash; np. rekord punktowy sezonu, triple-double itd.</p><p>- zgodnie z zasadami gry w PZKosz 1 Lidze Mężczyzn, w piątce kolejki znaleźć się może maksymalnie dwóch zawodników zagranicznych</p><p>- w piątce kolejki może być maksymalnie dwóch zawodników grających w jednym klubie</p><p>- kierujemy się pozycjami na boisku &ndash; oczywista jest wielopozycyjność koszykarzy, którzy często łączą grę lub ustawiani są na kilku pozycjach, ale w piątce kolejki na pewno nie będzie np. trzech rozgrywających, czy środkowych</p><p>- w wyborach do piątki kolejki kierujemy się też skalą trudności rywala z jakim mierzyła się drużyna w której występuje kandydat do umieszczenia go w zestawieniu oraz skutecznością z gry jaką odznaczył się zawodnik. Wyżej &bdquo;notowany&rdquo; będzie koszykarz, który osiągnął swoje statystyki z rywalem znajdującym się wysoko w tabeli ligowej niż ten, który podobne statystyki osiągnął w meczu z drużyną z dolnych rejonów tabeli.</p><p>- wybór do piątki kolejki jest subiektywną oceną redakcji PZKosz 1 Ligi Mężczyzn, odmienne zdanie co do zestawienia, z odpowiednim szacunkiem, zawsze można wyrazić w komentarzach do naszych postów w kanałach social media do czego gorąco zachęcamy!.</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67883/100x70/27867.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67883/najlepsza-piatka-6--kolejki.html</link><pubDate>Tue, 27 Oct 2026 16:48:25 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67882/nie-ogladamy-sie-na-spojnie--nie-ogladamy-sie-na-lks.html</guid><title><![CDATA[Nie oglądamy się na Spójnię, nie oglądamy się na ŁKS]]></title><description><![CDATA[<p>Zdrovo Polonia 1912 Leszno pozostaje jedyną niepokonaną drużyną PZKosz 1 Ligi Mężczyzn! Po przekonującym zwycięstwie nad GKS-em Tychy trener Maciej Dudzik podkreślał znakomitą postawę zespołu w defensywie, ale wskazywał również elementy wymagające poprawy. Szkoleniowiec odniósł się także do pozycji samodzielnego lidera rozgrywek.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Jagiełka, trener GKS Tychy:</strong> Gratuluję Polonii zwycięstwa. Myślę, że w pełni zasłużonego. Gospodarze kontrolowali mecz od samego początku. My zagraliśmy na pewno za miękko w pierwszej połowie. Nie wykorzystywaliśmy fauli, które mieliśmy. Zbyt łatwo pozwalaliśmy dochodzić do pozycji rzutowych graczom podkoszowym. Chyba straciliśmy 26 punktów z pomalowanego. O to mieliśmy pretensje w przerwie meczu. Okej, otwarte rzuty w pierwszej połowie nie wpadły, ale z takim przeciwnikiem jak Polonia Leszno, z tak bogatym doświadczeniem i jakością, bo dzisiaj jakością Polonia wygrała ten mecz, trzeba grać lepiej. My niestety tej jakości nie zaprezentowaliśmy. Ciężko wyróżnić, może poza Sebastianem, który szarpał, dwoił się i troił, gracza, który zagrałby na jakimś przyzwoitym poziomie, a w meczu z takim zespołem jak Leszno naprawdę wszyscy muszą się dołączyć. Próbowaliśmy zmienną defensywą kombinować. Gdzieś tam próbowaliśmy wytrącić z równowagi Polonię, ale to i tak nie wystarczyło, bo nie przełożyliśmy tego po prostu na atak, który był dzisiaj po raz kolejny fatalny. 20 procent za trzy punkty. Dużo otwartych rzutów w pierwszej połowie, ale niestety trzeba trafiać do kosza, także gratuluję Polonii.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Jodłowski, zawodnik GKS Tychy: </strong>Myślę, że to, co trener mówił, czyli po prostu z tak jakościową drużyną, z tak jakościowymi zawodnikami skuteczność i niewykorzystywanie otwartych rzutów nie wybacza więc cokolwiek bym powiedział, myślę, że trener już to ujął. Niewykorzystywanie szans, otwartych rzutów, skutkuje po prostu tym, że wynik nam odjeżdża i przeciwnik nas już kończy.<br />Bardzo pozytywnie wspominam pobyt w Polonii. Kibice zawsze dopingują, hala żyje zawsze meczami. Całe miasto żyje, to widać, czuć i na pewno Leszno jest jednym z tych miejsc, gdzie nigdy nie gra się łatwo, bo kibice to, że tak powiem, zagwarantują.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Szymon Ryżek, zawodnik Zdrovo Polonii 1912 Leszno:</strong> Na pewno gratulacje dla naszego zespołu. Na początku chciałbym powiedzieć, że wynik nie odzwierciedla przebiegu tego spotkania. Moim zdaniem w pierwszej połowie nie realizowaliśmy w ataku założeń tak, jak chcieliśmy, ale z drugiej strony w obronie graliśmy bardzo agresywnie i dobrze. Zespół z Tychów zdobył 30 punktów, więc to na pewno na plus. Druga połowa była już lepsza po atakowanej stronie w naszym wykonaniu. Podtrzymaliśmy dobrą obronę i zatrzymaliśmy zespół GKS-u na 59 punktach, więc to na pewno cieszy. Jeśli popatrzymy na statystyki, na pewno do poprawy jest ogólna zbiórka. Przegraliśmy ją 33:37 na naszej hali. Uważam, że w każdym meczu powinniśmy dominować na tablicach, więc to na pewno element do poprawy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Maciej Dudzik, trener Zdrovo Polonii 1912 Leszno:</strong> Przyłączę się do gratulacji dla naszego zespołu, bo to nie był łatwy przeciwnik. GKS Tychy ostatnie dwa spotkania dość znacząco wygrał. Wiedzieliśmy, że są na przysłowiowej fali i będą chcieli kontynuować tę serię. Tym bardziej cieszy zwycięstwo, i to tak okazałe. Tak jak Szymon mówił, wynik nie do końca oddaje przebieg spotkania. Chociaż z drugiej strony zatrzymaliśmy rywali na 59 punktach. 30 punktów w pierwszej połowie, 29 w drugiej. To jest nasz najlepszy wynik w tym sezonie. Musimy do tego dążyć, żeby jak najczęściej tak to wyglądało, bo zdecydowanie łatwiej nam się wtedy gra. Zbiórka zdecydowanie do poprawy. Drugi mecz z rzędu przegrywamy walkę na tablicach, mimo tego wygrywamy spotkanie. Natomiast z silniejszymi rywalami, którzy będą mocniejsi fizycznie, może nam to sprawić za dużo problemów i pokazać w pomalowanym nieoczekiwany efekt. 24 asysty. Ta nasza średnia jest zachowana. Naprawdę dzielimy się piłką, ta piłka krąży, szukamy się na coraz lepszych pozycjach i z tego trzeba się cieszyć. Oczywiście liczba strat trochę za wysoka, szczególnie w pierwszej połowie, kiedy popełniliśmy ich osiem. Część z nich była niewymuszona, mogliśmy ich spokojnie uniknąć i utrzymać tę liczbę na niższym poziomie. Także na pewno kilka rzeczy do poprawy. Cieszę się, że jesteśmy samodzielnym liderem, że jesteśmy jedyną drużyną bez porażki na ten moment. Oby to trwało jak najdłużej, żebyśmy utrzymali się w takiej sytuacji i żeby zdrowie dopisywało, bo mniejsze urazy pojawiają się w zespole i musimy troszeczkę zadbać o nasze zdrowie.</p><p style="text-align: justify;">Tabela mówi, że jesteśmy na pierwszym miejscu i chcę, żeby tak było cały czas, żeby ten wynik utrzymywał się możliwie jak najdłużej. Będziemy robić wszystko, żeby cały czas poprawiać naszą grę, żeby atak wyglądał lepiej i obrona również. Nie oglądamy się na Spójnię, nie oglądamy się na ŁKS ani na żaden inny klub. Skupiamy się tylko i wyłącznie na sobie i na tym, jak my wyglądamy. Myślę, że to jest najważniejsze, żeby tak pozostało. Po raz kolejny nasi kibice sprawili nam tutaj fantastyczne emocje. Doping przez 40 minut, co chwilę nowe oprawy. Bardzo się z tego cieszymy, doceniamy i zapraszamy na kolejny mecz wyjazdowy do Bytomia.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67882/100x70/27861.jpg" width="100" height="56"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67882/nie-ogladamy-sie-na-spojnie--nie-ogladamy-sie-na-lks.html</link><pubDate>Mon, 26 Oct 2026 12:56:40 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67881/jestem-dumny-z-zespolu.html</guid><title><![CDATA[Jestem dumny z zespołu]]></title><description><![CDATA[<p>Niesamowite emocje w Kołobrzegu! Enea Basket Poznań po dogrywce pokonał Datzzy Kotwicę Port Kołobrzeg, choć w dodatkowych pięciu minutach przegrywała już różnicą czterech punktów. Trener gości Edmunds Valeiko podkreślał charakter swojego zespołu, a szkoleniowiec gospodarzy Rafał Frank, mimo porażki, chwalił zawodników za najlepszy występ w sezonie. Co jeszcze powiedzieli uczestnicy tego spotkania?</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Edmunds Valeiko, trener Enei Basket Poznań: </strong>Dziękuję kibicom za atmosferę, która była tutaj, a gospodarzom za walkę. Myślę, że ten mecz był niesamowity. Tak mogę powiedzieć. Na koniec naprawdę pomyślałem, że jeżeli nie możesz trafić rzutów osobistych, to nie możesz wygrać meczu, ale jestem dumny z zespołu, że wygraliśmy ten mecz. Nie zawsze wszystko wychodzi w ofensywie, ale zawsze jest defensywa, jest serce. Jestem dumny z zespołu. Również chciałbym podziękować zarządowi klubu za to, że mogliśmy przyjechać już wczoraj. Dzięki temu byliśmy naprawdę dobrze przygotowani na ten trudny mecz, na trudnym terenie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Kikowski, zawodnik Enei Basket Poznań: </strong>Wydaje mi się, że tak jak trener tutaj powiedział, nasza ofensywa może nie działała dzisiaj wyśmienicie, ale cały czas walczyliśmy, wywieraliśmy presję. Gdzieś tam udało nam się przechwycić kilka piłek, zrobić kilka &bdquo;deflection&rdquo;, czyli wybić piłkę czy zmienić tor podania. Z tych małych rzeczy potrafiliśmy wyrwać jakieś piłki i uzyskać przewagę. W dogrywce najważniejsze było to, że nie spuściliśmy głów, kiedy przegrywaliśmy pięcioma punktami. Zebraliśmy się w kółko i powiedzieliśmy sobie: &bdquo;Panowie, jeszcze są trzy minuty. Spokojnie, gramy dalej, gramy swoje i jakoś się ułoży&rdquo;. No i się ułożyło po naszej bardzo ciężkiej pracy. Dzisiaj naprawdę było widać, że zawodnicy obu drużyn oddychali już rękawami. Całe szczęście, że to my postawiliśmy kropkę nad &bdquo;i&rdquo; i możemy się cieszyć z drugiego zwycięstwa z rzędu.<br />&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Frank, trener Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg:</strong> Gratulujemy zespołowi z Poznania. Wiedzieliśmy, że gra bardzo dobrze od początku sezonu i naprawdę fizyczność oraz wysoki poziom gry jeden na jednego powodują, że ciężko się gra z tym rywalem. Mieliśmy wejść na podobny poziom i wydaje mi się, że zagraliśmy naprawdę bardzo dobry mecz, na dobrej intensywności i z dużą fizycznością. Oczywiście były jakieś detale, błędy w poszczególnych pojedynkach, ale wydaje mi się, że to wszystko jest kwestia drobnych poprawek. Wiadomo, że po dogrywce mecz kończy się trochę szczęśliwie. Jeden zespół wygrywa, drugi przegrywa. Troszkę jesteśmy źli, bo bardzo dużo serca włożyliśmy w to spotkanie. Chłopakom naprawdę trzeba pogratulować poświęcenia i tego, co zagrali na boisku, bo od nich wszystko się zaczyna. Troszkę to boli, wszyscy są wkurzeni, ale trzeba to z pokorą przyjąć, bo nic nie poradzimy. Możemy tylko dalej pracować. Jeżeli będziemy szli w takim kierunku i z taką agresywnością będziemy grali, poprawimy resztę detali, trochę egzekucji w ataku, trochę jeszcze egzekucji w obronie, to na pewno będziemy bardzo niewygodnym rywalem dla każdego. Wydaje mi się, że to jest dobry kierunek. Nie możemy teraz opuścić głów, bo na ten moment zagraliśmy najlepsze spotkanie w lidze. Musimy przygotować się do kolejnego meczu. Teraz w każdym spotkaniu gramy o zwycięstwo. Nie ma już żadnych wymówek. Musimy wejść na taką intensywność, na jakiej dzisiaj graliśmy, i poprawiać to jeszcze bardziej.</p><p style="text-align: justify;">Fajnie, że Mateusz pomógł nam w dzisiejszym meczu. Nie trenował cały tydzień i przyszedł tylko na mecz, więc nie było mu łatwo wejść w spotkanie, ale bardzo fajnie, że wszyscy chcą pomóc zespołowi i szukać szans na zwycięstwo, bo cały zespół wygrywa i przegrywa. Niestety w drugiej połowie przytrafiło nam się kilka niefortunnych strat, straciliśmy trochę punktów z kontry i grało nam się ciężej. W dogrywce wiadomo, że wszystko sprowadza się do egzekucji. Ktoś trafi dwa rzuty, ktoś nie trafi. Mieliśmy dobry początek dogrywki, ale pojawiły się też problemy z faulami. Nie wszyscy zawodnicy mogli zostać na parkiecie do końca meczu. Musimy uszanować zwycięstwo rywali, ale trzeba też docenić pracę naszych graczy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mateusz Kaszowski, zawodnik Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg: </strong>Zacznę od tego, że przede wszystkim bardzo szkoda tej dogrywki, bo to jest drugi mecz u nas w domu, kiedy dochodzi do dogrywki i ją przegrywamy. To nas naprawdę bardzo boli, bo chcielibyśmy w końcu dać naszym kibicom zwycięstwo u siebie. Czego zabrakło? Myślę, że trochę konsekwencji, trochę zimnej głowy, trochę lepszej egzekucji. Tak jak trener powiedział, to są przede wszystkim kluczowe elementy. Do tego przez cały mecz straciliśmy jedenaście punktów po naszych stratach, przy dwóch zdobytych przez nas w ten sposób. Mieliśmy szesnaście strat w całym spotkaniu. I to się właśnie składa na wynik. Jeżeli jest taki bliski mecz, to właśnie takie małe niuanse decydują o wyniku. Na pewno boli nas to, że jeszcze nie wygraliśmy u siebie w domu. Musimy się zebrać. Nie ma też co ukrywać, że w dogrywce zabrakło naszych liderów. Zarówno &bdquo;Fifi&rdquo; jak i James, a także Leon, przez którego tak naprawdę przeprowadzaliśmy 75 procent akcji w końcówce czwartej kwarty i pierwszej części dogrywki. &bdquo;Leon&rsquo; również spadł za pięć fauli i na pewno nam to troszeczkę utrudniło grę oraz wybiło nas z rytmu.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67881/100x70/27864.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67881/jestem-dumny-z-zespolu.html</link><pubDate>Mon, 26 Oct 2026 12:33:20 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67880/kazdy-musi-wiedziec--ze-obrona-jest-kluczem.html</guid><title><![CDATA[Każdy musi wiedzieć, że obrona jest kluczem]]></title><description><![CDATA[<p>Solvera Sokół Łańcut pokonał na wyjeździe Weegree AZS Politechnikę Opolską 104:84, wracając na zwycięską ścieżkę po dwóch porażkach. Trener gości Dariusz Kaszowski chwalił ofensywną grę swojego zespołu, natomiast szkoleniowiec gospodarzy Paweł Turkiewicz nie krył rozczarowania postawą drużyny w defensywie. Co jeszcze powiedzieli trenerzy i zawodnicy obu zespołów?</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut:</strong> Nie można powiedzieć, że było łatwo. Bardzo uczulałem mój zespół przed tym spotkaniem, żebyśmy wyszli z dużą energią, dużą agresją od samego początku i żeby koncentracja była u nas do ostatniej minuty. Z tą koncentracją do ostatniej minuty było różnie, bo gdy zespół wypracował bardzo wysoką przewagę, 30 punktów, to troszeczkę luzu się wkradło. Pojawiły się głupie straty, dzięki czemu zespół gospodarzy zniwelował trochę rozmiary tej porażki, ale ogólnie jestem bardzo zadowolony z postawy mojego zespołu. Zadowolony jestem z tego, jak zareagował po ostatniej porażce w Poznaniu. Wracamy na zwycięską ścieżkę i chciałbym, żeby ona w tym momencie trwała jak najdłużej, żeby zbudować jakąś większą serię zwycięstw. Oczywiście bardzo ofensywny mecz w naszym wykonaniu, dobra skuteczność rzutowa, wygrana deska. Brakowało nam tej skuteczności w ostatnim meczu, przede wszystkim w rzutach trzypunktowych. Dzisiaj widzę 44 procent, jedenaście trójek, także dobry wynik. Dodatkowo też, co cieszy, 25 punktów zdobytych z szybkiego ataku, więc tych łatwych punktów też udało się parę zdobyć. Wynikały one z dobrej walki na tablicy i z agresywności w obronie. Jeszcze raz gratuluję i dziękuję za rywalizację zespołowi z Opola. Trzymamy kciuki za następne mecze.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Daniel Ziółkowski, zawodnik Solvera Sokoła Łańcut:</strong> Na początku na pewno też gratuluję drużynie przeciwnej z Opola, bo to nie było tak, że my weszliśmy w mecz i po prostu mecz się sam wygrał. Naprawdę były to ciężkie warunki. Na nasze szczęście Opole pokazało w poprzednim meczu swoją wartość, wygrywając z bardzo mocnym zespołem. Byliśmy gotowi na to, że mogą wygrać z każdym i musimy wyjść jak najlepiej. Myślę, że ta pierwsza połowa, że nie musieliśmy ich potem jakoś gonić, tylko postawiliśmy też swoje warunki, pozwoliła nam potem w drugiej połowie to wszystko dokończyć.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Turkiewicz, trener Weegree AZS Politechniki Opolskiej:</strong> Przyjechał zespół z Łańcuta po ostatnich dwóch porażkach, bardzo mocno zmotywowany. Pokazali to już w pierwszej połowie. Tak jak tydzień temu powiedziałem, jeżeli my zdobędziemy się na naszą mocną defensywę i jesteśmy w stanie przeciwnikowi pozwolić rzucić mniej niż 80 punktów, to jesteśmy w grze. Rzuciliśmy 84, ale niestety w obronie 104. Zdecydowanie za dużo. W każdej kwarcie ponad 25 punktów. Nie byliśmy gotowi, nie wiem dlaczego. Po takim meczu myślałem, że będzie duża euforia w obronie, że to nas nakręcało, a tutaj zdecydowanie drużyna przeciwna zdobywała bardzo dużo łatwych punktów, zwłaszcza z tranzycji. Nie musieli praktycznie organizować gry. My przez to gdzieś tam byliśmy mniej skoncentrowani i to wpłynęło na wynik. W momencie, kiedy dochodziliśmy, to momentalnie po stratach drużyna z Łańcuta bardzo szybko i konsekwentnie wykorzystywała nasze błędy. W przerwie próbowaliśmy się zmobilizować, żeby nie grać tak jak w pierwszej połowie, ale zaczęło się od 10:0. Zwłaszcza amerykański gracz w ważnym momencie zdobył osiem punktów. Nie przeciwstawiliśmy się i to gdzieś wpłynęło na naszą porażkę, bo nie mogliśmy trafić, a drużyna przeciwna zdobywała łatwe punkty. W drugiej połowie, jak od początku zrobili przewagę, to kontrolowali spotkanie. Mój zespół pokazał, że mimo wszystko jedno zwycięstwo to jest malutki kroczek, a żeby wygrywać w tej lidze, trzeba być skoncentrowanym w każdym meczu. Jeżeli do następnego meczu podejdziemy w ten sposób jak tutaj, to też będzie problem. Każdy musi wiedzieć, że obrona jest kluczem, zwłaszcza przy naszym młodym zespole, który musi się tym nakręcać. To jest ważne.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o debiutanta, przyleciał trzy dni temu. Jeszcze nie jest w pełni gotowy do grania. Ciężko wymagać od niego jakiejś nie wiadomo jakiej gry. Powiedziałem mu, żeby włożył w to, co potrafi, wszystko fizycznie, bo na pewno nie jest jeszcze gotowy. Mam nadzieję, że w następnym meczu będzie bardziej wartościowy. Natomiast DJ &ndash; w każdym meczu będzie mu ciężko. Jeszcze jest jakiś tam mały uraz i to wpłynęło na jego postawę. Też był trochę pasywny, a jak on jest pasywny, to wpływa to na drużynę. Mam nadzieję, że wszyscy wyciągną wnioski i będą wiedzieli, że żeby mecze wygrywać, to nie wystarczy jeden lub dwóch graczy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Łukasz Kupczyński, zawodnik Weegree AZS Politechniki Opolskiej:</strong> Było w tym meczu kilka nawet takich sytuacji, gdzie wracaliśmy do gry. Gdzieś tam już kręciło się koło remisu, a nawet zremisowaliśmy. Szkoda, bo to był moment, w którym przeciwnicy znowu budowali sobie przewagę, a my nie potrafiliśmy utrzymać koncentracji i przejąć inicjatywy. Mam wrażenie, że drużyna z Łańcuta od początku dyktowała tutaj warunki, a my oddaliśmy tę inicjatywę. Ciężko po prostu wrócić później do meczu, tym bardziej że drużyna z Łańcuta dzisiaj nie oddawała inicjatywy, biegała szybko do kontrataku i gdzieś tam ta nasza obrona faktycznie leżała. Nie wiem dlaczego, wyszliśmy też tacy ospali. Tak jak trener powiedział, początek trzeciej kwarty mocno zadecydował o wyniku meczu i ciężko było później wrócić do gry.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67880/100x70/27858.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67880/kazdy-musi-wiedziec--ze-obrona-jest-kluczem.html</link><pubDate>Sun, 25 Oct 2026 21:08:40 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67879/wszystko-jest-dynamiczne.html</guid><title><![CDATA[Wszystko jest dynamiczne]]></title><description><![CDATA[<p>KKS Polonia Warszawa przełamała serię dwóch porażek, pokonując na wyjeździe OPTeam Resovię Rzeszów. Po spotkaniu trener gości Łukasz Dziergowski docenił postawę gospodarzy pod wodzą debiutującego w nowej roli Michała Kopra. Choć Resovia ponownie musiała uznać wyższość rywala, zarówno trener, jak i zawodnicy dostrzegają pozytywne zmiany w grze zespołu</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Cameron Gaines, zawodnik KKS Polonii Warszawa:</strong> Dzisiaj dobrze rozpoczęliśmy spotkanie. W trzeciej kwarcie trochę się rozluźniliśmy, ale w czwartej ponownie podnieśliśmy poziom naszej gry. &bdquo;G&rdquo; i &bdquo;Coby&rdquo; zagrali dobrze. &bdquo;coby&rdquo; trafił kilka trudnych rzutów w końcówce. Myślę, że jako drużyna zagraliśmy dobrze.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Łukasz Dziergowski, trener KKS Polonii Warszawa: </strong>Dwie rzeczy. Po pierwsze, gratuluję chłopakom, bo jechaliśmy tutaj, a Resovia wygrała ostatnie cztery mecze ligowe z Polonią Warszawa. Mieliśmy więc bilans 0&ndash;4 i bardzo chcieliśmy tutaj wygrać. Także z drugiego powodu, bo byliśmy po dwóch porażkach. Szczególnie ta ostatnia mocno nas bolała, więc chcieliśmy się tutaj pokazać z dobrej strony. W naszej grze jest jeszcze dużo mankamentów i musimy je poprawić, ale mamy na tyle dobrych zawodników, że potrafimy wygrywać trudne końcówki. Spodziewaliśmy się, że tutaj, w Rzeszowie, nie będzie łatwo o wygraną, bo ten zespół po prostu potrzebuje zwycięstw, a gdy jest, powiedzmy, w dziewięćdziesięciu procentach zdrowy, to ma wielu doświadczonych i bardzo dobrych zawodników. Oglądaliśmy ostatni mecz Resovii z Decką Pelplin i wiedzieliśmy, że nawet prowadząc w drugiej połowie, musimy zachować koncentrację, walczyć o każdą piłkę i być przygotowani na to, że nikt tutaj się nie podda, a mecz będzie trudny do samego końca. To z takich rzeczy pozytywnych. Gratuluję też Michałowi, bo to był jego debiut. Znamy się z pracy w WKK Wrocław, to mój kolega. Myślę, że odrobił pracę domową, zagrał bardzo dobrze przeciwko nam i w następnych meczach Resovię stać na zwycięstwo.</p><p style="text-align: justify;">Przede wszystkim Michał miał jakiś pomysł na ten mecz. Widać, że kombinował, zmieniał ustawienia, wprowadzał jakieś systemowe obrony, które zawsze troszeczkę wybijają z rytmu zespół przeciwny. To na pewno warto było zauważyć. No i przede wszystkim chyba to, że chłopcy grali z taką większą pasją i radością. Próbowali, atakowali, dzielili się piłką, sprawiali nam duże problemy. Pewnie tak jak w każdym zespole, nie ma idealnego meczu i każdy się myli, czy to będzie Euroliga, czy NBA. Myślę, że ten zespół dzisiaj z Michałem troszeczkę odżył i niewiele brakowało, żeby wygrał ten mecz, ale tak jak mówię, to jest nasze czwarte zwycięstwo i czwarte odniesione dwoma, trzema, czterema punktami. Jesteśmy po prostu zahartowani i przechyliliśmy ten mecz na naszą korzyść.</p><p style="text-align: justify;">Natomiast chciałem jeszcze poruszyć jedną bardzo smutną sprawę. Końcówka meczu i samo zakończenie... Myślę, że nie powinno się to wydarzyć, szczególnie w tak pięknym mieście jak Rzeszów, że mój zawodnik dostaje z widowni jakieś rasistowskie teksty. Jest mi, delikatnie mówiąc, wstyd w tym momencie. Myślę, że Rzeszów stać na bardziej sportowy doping i po prostu lepsze traktowanie zawodników drużyn przeciwnych.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz Grochowski, zawodnik OPTeam Resovii Rzeszów:</strong> Przede wszystkim zacznę od gratulacji dla Polonii. Myślę, że szczerze mówiąc, wynik troszeczkę zakłamuje to, jak my wyglądamy, jak gramy, przede wszystkim w obronie. Mamy ten sam problem, że w pierwszej połowie nie jesteśmy w stanie grać na dobrym poziomie w defensywie. Wychodzimy po przerwie, w trzeciej kwarcie pokazujemy wszystkim, że jesteśmy w stanie być agresywni i wyjść nawet na prowadzenie, nie tracąc wielu punktów. To kosztuje bardzo dużo siły i energii, więc w czwartej kwarcie niestety tego trochę zabrakło. Ciężko powiedzieć coś sensownego więcej o tym meczu, bo mamy trudną sytuację i musimy sobie z nią poradzić. Chciałbym osobiście serdecznie podziękować trenerowi, bo nie jest łatwo niespodziewanie wejść w buty pierwszego trenera i nagle przeprowadzić cały mikrocykl tygodniowy oraz przygotować zespół, również w takim stanie mentalnym, do kolejnego spotkania.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno pochwała dla trenera, że podołał temu zadaniu, bo byliśmy przygotowani w stu procentach. Mieliśmy plan, mieliśmy pomysł, więc duże gratulacje dla trenera. My przygotowujemy się do następnego meczu. Będziemy oczywiście szukać w końcu zwycięstwa. Chciałbym też bardzo podziękować kibicom, bo wiem, że ciężko jest nas wspierać, kiedy nie ma zwycięstw i wyników. Mam tego świadomość i bardzo im dziękuję, że cały czas są z nami. Zaczynamy robotę od poniedziałku, zobaczymy, co się wydarzy, i jedziemy po zwycięstwo do Starogardu.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno taka zmiana  trenera zawsze jest pozytywnym bodźcem. Była zupełnie inna energia. Myślę, że efekt nowej miotły, jak to się mówi w cudzysłowie, tutaj w stu procentach nie zadziałał, bo nie wygraliśmy meczu. Na pewno jednak weszliśmy w ten tydzień treningowy z nową energią i to było naprawdę bardzo fajne. Przepracowaliśmy ten tydzień zupełnie inaczej i myślę, że będzie z tego coś pozytywnego, tylko trzeba na to jeszcze poczekać.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Koper, trener OPTeam Resovii Rzeszów:</strong> Chciałbym zacząć od podziękowania mojej żonie, dzięki której mogłem w stu procentach poświęcić się drużynie i przygotowaniu jej do meczu. Chciałbym również podziękować zawodnikom, szczególnie tej doświadczonej części zespołu, która pomagała mi w przygotowaniach i realizacji pomysłów, które miałem na ten mecz. Dziękuję wszystkim zawodnikom za reakcję na zmianę trenera i za to, że byli pozytywnie nastawieni. Dziękuję również kibicom za wsparcie.</p><p style="text-align: justify;">Wracając do meczu, mieliśmy swoje problemy w pierwszej połowie. Zbytnio otworzyliśmy zawodników, o których rozmawialiśmy, że nie powinni decydować o losach spotkania. Maksymilian Duda zdobył 14 punktów w pierwszej połowie, głównie po podaniach Gelińskiego, który zakończył spotkanie z 19 asystami. Uważam, że zawodników obwodowych broniliśmy bardzo dobrze. Dochodziła jednak niepotrzebna pomoc i z tego brały się łatwe punkty. Po przerwie nieco zmieniliśmy założenia i obronę. Przyniosło to efekt, graliśmy bardziej agresywnie i wróciliśmy do meczu. Niestety pod koniec zabrakło skuteczności. Mieliśmy pozycje, mieliśmy jasny plan, jak chcemy grać przeciwko Polonii, i tego się trzymaliśmy. Zabrakło skuteczności w końcówce i niestety ten mecz nie potoczył się po naszej myśli.</p><p style="text-align: justify;">Uważam, że wszystkie pomysły zostały zrealizowane przez zawodników. Zabrakło trochę agresji, trochę mocniejszego faulu, co widzieliśmy w drugiej połowie. Na pewno chcieliśmy lepiej wykorzystać nasze atuty i myślę, że udało się to zrobić. Dzięki temu pozostawaliśmy w grze. Dostałem bardzo dużo wsparcia od zawodników. Powiedziałem im wprost, że jeśli widzą coś, co może nam pomóc, niech mówią śmiało. Możemy to przedyskutować. Jeśli uznam, że coś pomoże drużynie, będziemy to wprowadzać. Oczywiście ze stanowiskiem pierwszego trenera wiąże się też odpowiedzialność. Uważam, że nasza relacja trochę się zmieniła, ale nie wiemy, co będzie dalej. Czy poprowadzę kolejny mecz, czy pojawi się już nowy trener. To wszystko jest dynamiczne. Bazujemy na wzajemnym szacunku. Myślę, że w ataku zmieniło się bardzo dużo i to naprawdę rokuje bardzo dobrze. Natomiast nie wiemy, co będzie dalej. Czy nowy trener przyjdzie w poniedziałek, czy po meczu z SKS-em. Nie mamy jasnego komunikatu. Klub cały czas szuka i rozmawia, więc trudno mi powiedzieć, co się wydarzy. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że jeśli poprowadzę mecz w kolejnym tygodniu, to liczę, że to wszystko będzie procentować i będziemy grać tylko lepiej.</p><p style="text-align: justify;">W tym momencie wszyscy gracze, którzy zagrali dzisiaj, są zdrowi. Grzegorz Grochowski dostał zielone światło na ten mecz. Nie chcieliśmy go forsować, zagrał tylko 14 minut, ale było to wkalkulowane ryzyko. Natomiast Kacper Młynarski ma problemy z plecami. Nie wiemy tak naprawdę, ile to potrwa i czy będzie mógł zagrać w kolejnym spotkaniu. Nie mamy tutaj jasnego potwierdzenia. Dalej z drużyną jest Oleksandr Miszula, który również leczy uraz. Nie wiemy, kiedy możemy spodziewać się go na parkiecie.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67879/100x70/27855.jpg" width="100" height="56"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67879/wszystko-jest-dynamiczne.html</link><pubDate>Sun, 25 Oct 2026 15:27:11 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67878/nie-moge-dac-zawodnikom-charakteru--oni-musza-go-miec.html</guid><title><![CDATA[Nie mogę dać zawodnikom charakteru. Oni muszą go mieć]]></title><description><![CDATA[<p>ŁKS Coolpack Łódź odrobił dwunastopunktową stratę i pokonał Miasto Szkła Krosno, wracając na zwycięską ścieżkę po porażce w Opolu. Po spotkaniu trener gospodarzy Dragan Nikolić chwalił charakter swoich zawodników, ale jednocześnie podkreślał, że jego drużyna nie może pozwalać sobie na tak duże wahania formy. Z kolei w obozie gości żałowano niewykorzystanej szansy i słabej trzeciej kwarty.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Robert Witka, trener Miasta Szkła Krosno:</strong> Gratulacje dla ŁKS-u. Zagraliśmy niezłą pierwszą połowę. Mieliśmy plan na ten mecz. Chcieliśmy troszeczkę wyprowadzać rywali z równowagi i z rytmu, zmieniając obronę. To się w miarę udawało. Dodaliśmy do tego niezłą skuteczność rzutów za trzy punkty w pierwszej połowie, bo trafiliśmy, jeśli dobrze pamiętam, jedenaście trójek. To dało nam prowadzenie dziesięcioma punktami. Wiedzieliśmy, co się stanie po przerwie. Rozmawialiśmy o tym w szatni, że ŁKS wyjdzie na nas bardzo mocno zmotywowany i agresywny. Nie odpowiedzieliśmy jednak we właściwy sposób, szczególnie w ataku, bo przy takim nacisku graliśmy zbyt pasywnie. Piłka chodziła po obwodzie, a my nie staraliśmy się przełamywać tej obrony. Byliśmy zbyt mało agresywni. Przy takiej postawie ŁKS szybko wrócił do gry. Mecz się wyrównał. Później mieliśmy pewne problemy z zatrzymaniem niektórych zawodników i niestety nie dowieźliśmy tego spotkania do końca. Tyle mogę powiedzieć na szybko po tym meczu. Jeszcze raz gratulacje dla zespołu z Łodzi, ale też gratulacje dla moich zawodników, którzy naprawdę przez większość spotkania realizowali nasz plan.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Jankowski, zawodnik Miasta Szkła Krosno:</strong> Tak samo jak trener, przede wszystkim gratulacje dla zespołu z Łodzi. W drugiej połowie rywale odpowiedzieli, tak jak trener powiedział, wyszli agresywnie. Wiedzieliśmy, że tak się stanie. Boli ta trzecia kwarta, bo mam wrażenie, że to właśnie ona zadecydowała o wyniku tego meczu. Mieliśmy dobrą pierwszą połowę. Dobrze rzucaliśmy, mieliśmy pomysł na grę i rzeczywiście te pomysły działały. W drugiej połowie coś jednak nie zadziałało. Oddawaliśmy zdecydowanie za dużo rzutów za trzy punkty, które nie wpadały. Tak jak trener powiedział, do przerwy mieliśmy jedenaście celnych trójek, a skończyliśmy spotkanie z trzynastoma. Powinniśmy inaczej rozwiązywać te sytuacje. Myślę, że czas na analizę jeszcze przyjdzie, kiedy obejrzymy ten mecz. Teraz, na gorąco, ciężko to wszystko opisać. Dołączył do nas Amit. Jest z nami dopiero trzy dni, ale widać, że na pewno dołoży swoją cegiełkę, której potrzebujemy. Mam nadzieję, że ten zespół zacznie pokazywać pełnię swoich możliwości, bo naprawdę jest w nim potencjał. Na razie nie potrafimy go zaprezentować w stu procentach i jesteśmy w takim miejscu, w jakim jesteśmy. Na pewno jednak nikt nie będzie zwieszał głowy. Mamy teraz mecz derbowy z Łańcutem i musimy zrobić wszystko, żeby wygrać u siebie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakub Motylewski, zawodnik ŁKS Coolpack Łódź:</strong> Cieszymy się ze zwycięstwa po porażce w Opolu. Wiedzieliśmy, że to będzie dla nas ciężki mecz, bo Krosno ma doświadczonych zawodników i pierwsza połowa to pokazała. Przede wszystkim daliśmy rywalom za dużo otwartych pozycji, z których trafiali rzuty za trzy punkty. Trochę wybiło nas to z rytmu gry zarówno w ataku, jak i w obronie. W drugiej połowie wyglądało to już lepiej. Zatrzymaliśmy ich rzuty za trzy punkty, dzięki czemu mogliśmy wyjść na prowadzenie i ostatecznie wygrać ten mecz.</p><p style="text-align: justify;">Każdy z nas napędza się dobrymi akcjami w ataku i w obronie. Wszyscy się wspieramy. Kiedy jesteśmy na fali wznoszącej, to jest dla nas bardzo dobre.</p><p style="text-align: justify;">Myślę, że przede wszystkim w pierwszej połowie zmiany obrony Krosna sprawiały nam  trochę problemów. Natomiast w drugiej połowie, dzięki agresywności i koncentracji, dostosowaliśmy się do tego, co rywale chcieli grać w obronie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dragan Nikolić, trener ŁKS Coolpack Łódź:</strong> To był dla nas kolejny bardzo stresujący mecz. Po porażce w poprzednim spotkaniu traci się trochę pewności siebie. Musieliśmy na to odpowiednio zareagować. Niestety mieliśmy też problemy kadrowe. W poprzednim meczu straciliśmy Bendera, a w trakcie tygodnia również Lewandowskiego. Mam nadzieję, że obaj będą gotowi na kolejne spotkanie. Krosno ma dobry skład i dobrego trenera. Przyjechali do Łodzi, żeby z nami walczyć, z naprawdę pozytywną energią. W pierwszej połowie trafili aż jedenaście rzutów za trzy punkty. Ich rozgrywający miał osiem asyst. Na szczęście w drugiej połowie pokazaliśmy reakcję. Musieliśmy coś zmienić i to zrobiliśmy. Po przerwie rywale trafili już tylko dwie trójki. Ich rozgrywający miał pięć asyst, a Murray tylko jedną. To pokazuje, że nasza defensywa zaczęła funkcjonować znacznie lepiej. Najważniejsze jest dla mnie to, że potrafiliśmy odpowiedzieć w tak trudnym spotkaniu. W ostatnich dwóch, trzech dniach straciliśmy trochę pewności siebie, szczególnie jeśli chodzi o rzuty. Nasza skuteczność nie wygląda obecnie tak, jak powinna. Mam nadzieję, że teraz wszystko zacznie wyglądać lepiej. Musimy kontynuować pracę dzień po dniu.</p><p style="text-align: justify;">Po takim meczu jak ten w Opolu trzeba zareagować. Ta reakcja musi być odpowiednia. Bardziej doświadczeni trenerzy ode mnie powtarzali, że wszystko zaczyna się od obrony. Jestem naprawdę zadowolony z naszej reakcji, ale nie jestem zadowolony z całego spotkania. Nie możemy grać dobrze tylko przez 25 minut &ndash; pięć minut w pierwszej połowie i dwadzieścia w drugiej. Muszę to dokładnie przeanalizować. Mogę teraz patrzeć na liczby, ale dopiero kiedy obejrzę nagranie, zobaczę dokładnie, co działo się w pierwszej połowie.</p><p style="text-align: justify;">Myślę, że doświadczenie to tylko jedna strona medalu. Bardzo ważne są również relacje między zawodnikami i to, jak funkcjonują razem na boisku. Przeszliśmy od dwunastu punktów straty do dwunastu punktów przewagi. To nie jest wyłącznie kwestia doświadczenia, ale również charakteru i współpracy między zawodnikami. Powiedziałem im, że nie wystarczy być utalentowanym koszykarzem i dobrym człowiekiem. Trzeba również prezentować bardzo wysoki poziom profesjonalizmu. Nie można cały czas znajdować się gdzieś pomiędzy profesjonalizmem a amatorstwem. Potrzebna jest dyscyplina. Potrzebny jest charakter. Nie mogę dać zawodnikowi charakteru. On musi go mieć. W tym momencie jestem z tego zadowolony, ponieważ zawodnicy pokazali, że mają charakter. Teraz porozmawiamy, przeanalizujemy ten mecz i zobaczymy, jakie powinny być nasze kolejne kroki na treningach.</p><p style="text-align: justify;"><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67878/100x70/27852.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67878/nie-moge-dac-zawodnikom-charakteru--oni-musza-go-miec.html</link><pubDate>Sun, 25 Oct 2026 15:09:25 +0100</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67877/w-tej-lidze--zeby-wygrywac-spotkania--trzeba-dobrze-bronic.html</guid><title><![CDATA[W tej lidze, żeby wygrywać spotkania, trzeba dobrze bronić]]></title><description><![CDATA[<p>KSK Qemetica Noteć Inowrocław pokonała po dogrywce BS Polonię Bytom 79:74. Po niezwykle zaciętym spotkaniu trener gospodarzy Krzysztof Szubarga podkreślał znaczenie defensywy, szczególnie w dodatkowych pięciu minutach. Z kolei szkoleniowiec gości Mariusz Bacik nie ukrywał niedosytu, wskazując na niewykorzystane szanse i zbyt dużą liczbę strat.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Konrad Dawdo, zawodnik BS Polonii Bytom: </strong>Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Inowrocławia. Po ostatnim meczu na pewno wyszli na parkiet dużo bardziej agresywnie. My w pierwszej kwarcie nie byliśmy przygotowani na tak fizyczną i agresywną grę. Dopiero gdzieś w drugiej kwarcie wróciliśmy do meczu. Na pewno dzięki Devinowi, który dał nam impuls do powrotu. Tak naprawdę do przerwy traciliśmy tylko dwa punkty. Myślę, że od tego momentu walczyliśmy jak równy z równym. Musieliśmy odrobić straty, co kosztowało nas dużo energii. Uważam, że mogliśmy wygrać to spotkanie. Mieliśmy jednak więcej strat i myślę, że to była nasza największa bolączka. Chcę podziękować naszym kibicom, którzy tak licznie przyjechali na mecz. Jestem przekonany, że to również dzięki nim dociągnęliśmy to spotkanie do dogrywki. W dogrywce byliśmy mniej skuteczni. Mieliśmy otwarte pozycje, ale nie trafialiśmy. Myślę, że to spowodowało, że przegraliśmy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mariusz Bacik, trener BS Polonii Bytom:</strong> Przede wszystkim gratuluję Krzysztofowi Szubardze i drużynie Noteci zwycięstwa. Był to mecz, w mojej opinii, jak najbardziej do wygrania. Przyjechaliśmy tutaj właśnie z takim zamiarem. Dużo nam nie zabrakło. Ciężko mi teraz zebrać myśli po tym meczu, ponieważ było tak dużo emocji i różnych wydarzeń. Powiedziałem zresztą sędziom, że mam do nich trochę żalu, ponieważ dopuścili do sytuacji, w której Konrad ma złamany nos, a nie zostało nawet odgwizdane przewinienie. Nie wiem, jak mogło do tego dojść, ale tak się stało. Oczywiście to nie była przyczyna naszej porażki. Przyczyn trzeba szukać w koncentracji, liczbie strat, które wynikały z agresywnego nacisku przeciwnika, a także w naszej słabej skuteczności spod samego kosza. Naprawdę nie trafiliśmy wielu łatwych rzutów i tego ostatecznie nam zabrakło. Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękować naszym kibicom, którzy jeżdżą za nami. Dla mnie jest to już norma. Przyzwyczaiłem się w tym klubie do tego, że kibice są oddani, jeżdżą za nami po całym kraju i nas wspierają. Myślę, że nowi zawodnicy, podobnie jak Konrad, przekonują się, że w Bytomiu jest dla kogo grać i walczyć. Dzisiaj właśnie to robiliśmy. Naprawdę niewiele zabrakło nam do zwycięstwa na tak gorącym terenie jak Inowrocław. Wiemy, że tutaj zawsze jest pełna hala, bardzo gorąca atmosfera i gra się niezwykle trudno. Jeszcze raz gratulacje dla Noteci oraz podziękowania dla naszych kibiców. Do zobaczenia za tydzień.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Kroczak, zawodnik KSK Qemetica Noteci Inowrocław:</strong> Myślę, że mecz mógł się podobać kibicom. Dogrywka, dużo walki, tak naprawdę wyszarpane zwycięstwo. Gratulacje dla nas, dla moich chłopaków, jeżeli mogę tak powiedzieć, bo oddaliśmy serce w obronie i walczyliśmy od samego początku z zespołem z Bytomia, który od początku sezonu udowadnia, że nie jest drużyną do bicia. To dla mnie również ważny dzień, ponieważ człowiek, który zaraził mnie koszykówką, czyli mój ojciec, obchodzi dzisiaj urodziny. Chciałbym złożyć mu życzenia, przede wszystkim dużo zdrowia i cierpliwości do dzieci. Jeśli chodzi o mecz, czułem się też zobowiązany, żeby pomóc drużynie w ataku, ponieważ w pierwszej połowie pozwoliłem rozegrać się Hutchinsonowi, który skończył chyba z 39 punktami. Taki zawodnik, jeśli dostanie choć trochę miejsca, zaczyna trafiać seriami. Dlatego czułem odpowiedzialność, żeby pomóc drużynie i wyszarpać to zwycięstwo. Jestem bardzo szczęśliwy, że wygraliśmy ten mecz. Myślę, że dla takich chwil gra się w koszykówkę i dla takich chwil przychodzi się na mecze. Dziękuję kibicom, którzy jak zawsze stworzyli świetną atmosferę. Do zobaczenia w Poznaniu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Krzysztof Szubarga, trener KSK Qemetica Noteci Inowrocław: </strong>Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Bytomia za początek sezonu, bo naprawdę grali z ligową czołówką i w każdym meczu byli o krok od zwycięstwa. Grają ze sobą już kolejny rok, a do tego Hutchinson robi dużą różnicę. Prezentują się bardzo dobrze i wiedzieliśmy, że to będzie bardzo ciężkie spotkanie. Spodziewaliśmy się, że przyjadą tutaj walczyć od pierwszej do ostatniej minuty. Jestem szczególnie dumny z moich chłopaków, że walczyliśmy przez całe spotkanie, a w dogrywce pokazaliśmy naprawdę niesamowitą defensywę. Dobrze rozpoczęliśmy ten mecz. Czasami nie lubię tak dobrze zaczynać spotkań, bo później w głowach zawodników pojawia się trochę rozluźnienia. Ktoś może pomyśleć, że skoro prowadzimy piętnastoma punktami, to teraz on powinien oddać rzut. Wkradło się przez to trochę zamieszania. Nasza rotacja jest taka, jaka jest. Kiedy zaczęliśmy trochę mieszać pozycjami, zgubiliśmy rytm w ofensywie. Mimo wszystko można spojrzeć na statystyki. Hutchinson zdobył 39 punktów, a pozostali zawodnicy trafiali po dwa, trzy kosze. To pokazuje naszą świetną defensywę. Myślę, że w tej lidze, żeby wygrywać spotkania, trzeba dobrze bronić. Z tego jestem szczególnie zadowolony. Wierzę, że zawodnicy wracający po kontuzjach potrzebują trochę czasu, żeby dawać nam znacznie więcej w ataku. Mówię o Tymonie i Santim. To ofensywni zawodnicy. Cieszę się, że już ich wprowadzamy, że grali po kilkanaście minut. Wierzę, że będą cały czas szli do przodu, ich zdrowie będzie w porządku i będą nam pomagać w ataku. Myślę, że ofensywa przyjdzie, a z defensywy jestem szczególnie zadowolony.</p><p style="text-align: justify;">Nie podajemy raportów medycznych, kiedy zawodnik zmaga się z urazem i nie wiemy, czy zagra. Czasami decyzja zapada dopiero podczas rozgrzewki, więc ciężko wcześniej cokolwiek powiedzieć. Nie chcemy też ułatwiać pracy kolejnemu przeciwnikowi. Sami przygotowujemy się na wszystkich dwunastu zawodników rywala. Gdybyśmy wiedzieli, że trzech nie wystąpi, byłoby znacznie łatwiej przygotować się do spotkania. To działa w dwie strony. Mogę powiedzieć, że Kamil Białachowski ma złamany palec. Teraz pozostaje kwestia tego, jak szybko się zrośnie. Mówimy o czterech do sześciu tygodniach, więc to dłuższy uraz. Z Darkiem sytuacja wygląda inaczej. Wierzę, że będzie mógł zagrać już z Poznaniem, a jeśli nie, to w następnym meczu. Cały czas działamy. Mamy naprawdę duże zaplecze fizjoterapeutów, konsultujemy się z lekarzami z całej Polski. Przez wiele lat grałem w koszykówkę w różnych klubach i uważam, że tutaj robimy to naprawdę bardzo dobrze. Chciałbym jeszcze podziękować kibicom, bo stworzyli niesamowitą atmosferę. Dzięki ich wsparciu nawet w czwartej kwarcie, kiedy zawodnicy oddychają już rękawami, potrafią wznieść się na wyżyny swoich możliwości fizycznych. Wielkie dzięki. Czekamy na nich w Poznaniu.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67877/100x70/27843.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67877/w-tej-lidze--zeby-wygrywac-spotkania--trzeba-dobrze-bronic.html</link><pubDate>Sun, 25 Oct 2026 00:36:15 +0200</pubDate></item><item><guid>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67876/chcemy-wygrywac-mecze--czy-chcemy-tylko-odbywac-mecze-.html</guid><title><![CDATA[Chcemy wygrywać mecze, czy chcemy tylko odbywać mecze?]]></title><description><![CDATA[<p>WKK Active Hotel Wrocław pokonał SKS Fulimpex Starogard Gdański 104:88, a po spotkaniu trener gości Darko Radulović nie krył rozczarowania postawą swoich podopiecznych. Szkoleniowiec nazwał obecny początek sezonu najgorszym w swojej karierze od pięciu lat i zapowiedział poważną rozmowę z zawodnikami. Z kolei w obozie gospodarzy podkreślano znakomitą drugą połowę oraz zespołowy charakter zwycięstwa.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Bartosz Majewski, zawodnik SKS Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Przede wszystkim gratuluję zespołowi gospodarzy. Wygrali zasłużenie. Straciliśmy 104 punkty, więc przyczyn porażki upatruję tylko i wyłącznie w naszej obronie, która moim zdaniem w tym momencie nie istnieje. Przegrywamy pojedynki jeden na jeden, pozwalamy rywalom zebrać 17 piłek w ataku. Mieliśmy swoje założenia, swój plan na ten mecz. Wiedzieliśmy, z czego żyje zespół WKK, przede wszystkim z szybkiego ataku. Straciliśmy 30 punktów z szybkiego ataku. Moim zdaniem 104 stracone punkty mówią wszystko. Ciężko tutaj powiedzieć cokolwiek mądrego. Uważam, że w tym momencie nie mamy, może zabrzmi to śmiesznie, ale nie mamy chęci wygrywania meczów, bo jeśli tracimy 104 punkty, to coś tutaj bardzo nie gra. Niech każdy spojrzy w lustro i sam sobie odpowie, czy chcemy wygrywać mecze, czy chcemy tylko odbywać mecze.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Gratuluję drużynie WKK. Pokazali ogromną determinację, energię, zaangażowanie i agresywność. Wszystkie podstawowe elementy koszykówki, fundamenty tego, jak należy grać w tę grę. To bardzo smutne i rozczarowujące, że na wszystko, co dzisiaj zaprezentowali gospodarze, byliśmy przygotowani. Pracowaliśmy nad tym, a mimo to kolejny raz nie potrafiliśmy zrealizować naszych założeń. Siedemnaście zbiórek ofensywnych rywali, 40 rzutów wolnych. To oznacza, że po raz kolejny nie potrafiliśmy bronić w sytuacjach jeden na jednego. Do tego 30 punktów straconych po szybkich atakach. Te liczby mówią wszystko o tym, co wydarzyło się podczas spotkania. Nie trzeba nawet oglądać meczu, żeby wiedzieć, że po raz kolejny nasza defensywa wyglądała katastrofalnie. Dlaczego tak się dzieje? Jeśli mówimy o kontuzjach i innych problemach, to prawdopodobnie mają one na to pewien wpływ, ale nie wiem. Musimy usiąść z zawodnikami i porozmawiać. Musimy dowiedzieć się, czy mają chęć grać dla tej drużyny i czy chcą grać dla mnie jako trenera. To są dwie kwestie, które musimy sobie wyjaśnić. Mówię teraz wyłącznie za siebie, jako trener. To najgorszy początek sezonu w mojej karierze w ciągu ostatnich pięciu lat. Nie jestem trenerem Euroligi, ale zawsze mam mentalność zwycięzcy. Gdziekolwiek pracuję, zawsze przychodzę z nastawieniem, żeby wygrywać. W tym sezonie dzieje się z nami coś złego. Musimy usiąść, porozmawiać z zawodnikami, wysłuchać również ich opinii i zastanowić się, jak dalej funkcjonować, bo jeśli będziemy kontynuować grę w taki sposób, będziemy mieli naprawdę duże problemy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Jędrzejewski, zawodnik WKK Active Hotel Wrocław: </strong>Z mojej perspektywy Starogard Gdański przyjechał tutaj i w pierwszej części spotkania postawił nam naprawdę ciężkie warunki. Rywale grali bardzo fizycznie, bardzo dobrze wyglądali i bardzo dobrze bronili. My w obronie graliśmy różnie. Pozwalaliśmy im na dość proste rzuty, robili to, czego nie chcieliśmy, żeby robili, dlatego trochę nam ten mecz uciekał. Cieszy jednak, że cały czas byliśmy w grze i pierwszą połowę przegraliśmy tylko trzema punktami. Natomiast cały czas rotowaliśmy składem, na boisko wchodzili kolejni zawodnicy. Jeśli spojrzymy na zdobyte punkty &ndash; 18, 15, 10, 11, 9, 6, 19, 7, 7 &ndash; to widać, że wszyscy coś dawali drużynie. Tak naprawdę za każdym razem, kiedy ktoś wchodził na parkiet, pojawiała się nowa energia. W czwartej kwarcie było już według mnie widać, że mieliśmy dużo energii, a zespół przyjezdny nie miał za bardzo sił. Oczywiście rywale zmagają się również z kontuzjami. &bdquo;Kowal&rdquo;, jeden z ich najlepszych zawodników, jeśli nie najlepszy, także doznał urazu podczas meczu. To na pewno miało znaczenie. Taka wygrana zawsze cieszy. Była wyszarpana, mocno graliśmy przez cały mecz i naprawdę bardzo się z niej cieszymy. Każde zwycięstwo jest dla nas jak nowy oddech. Chciałbym jeszcze z tego miejsca pozdrowić Patokę i bardzo się cieszę, że Maks Zagórski nie dostał przewinienia technicznego.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Ronald Derks, trener WKK Active Hotel Wrocław:</strong> Zacznijmy od początku. Przed meczem powiedziałem zawodnikom, że SKS jest drużyną o bardzo dużej jakości, niezależnie od miejsca zajmowanego w tabeli. Jeżeli pozwolimy im grać, bez problemu mogą zdobyć przeciwko nam sto punktów i właśnie to pokazali w pierwszej połowie. Uważam, że wykonali świetną pracę. Grali przeciwko nam bardzo fizycznie, dobrze dzielili się piłką i agresywnie atakowali. Myślę, że zabrakło nam trochę prawdziwego zaangażowania i determinacji, żeby podjąć z nimi walkę. Wyglądało to tak, jakby rywale walczyli o życie. Naprawdę muszę ich za to pochwalić. Natomiast w drugiej połowie ponownie pokazaliśmy wszystkim, jak dobrze potrafimy grać. Zebraliśmy 30 piłek w drugiej połowie, mieliśmy około 40 rzutów wolnych w całym meczu, zanotowaliśmy 27 asyst i zdobyliśmy 30 punktów z szybkiego ataku. To wszystko, czego mogę oczekiwać od moich zawodników. Po meczu powiedziałem im w szatni tylko kilka słów. To była bardzo krótka przemowa. Chodzi o to, że jesteśmy walczakami, którzy nigdy nie odpuszczają. Takimi boiskowymi wojownikami. Naprawdę byłem bardzo zadowolony z naszej gry w drugiej połowie.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://plk.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67876/100x70/27849.jpg" width="100" height="67"/><link>https://plk.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67876/chcemy-wygrywac-mecze--czy-chcemy-tylko-odbywac-mecze-.html</link><pubDate>Sun, 25 Oct 2026 00:16:47 +0200</pubDate></item></channel></rss>
